27 faktów o mnie na dzień dobry

Ten blog powstawał w mojej głowie przez ponad 2 lata. Raz zmieniała mi się koncepcja, kiedy indziej brakowało odwagi… Ciągle coś. Nie chciałam się jednak zmuszać, bo wiedziałam, że odpowiedni czas w końcu nadejdzie. I ten czas jest teraz! Na dobry początek przygotowałam 27 faktów o mnie, abyśmy mogli się lepiej poznać. Zaczynamy :)

27 faktów o mnie

  1. Jestem strasznym zmarzlakiem. Mimo że pierwsze 18 lat swojego życia spędziłam na chłodnym Podlasiu, nie uodporniłam się na zimno – potrafię marznąć przez cały rok.
  2. Zawsze chciałam mieć starszego brata. Trochę nie wyszło, bo jestem pierwszym dzieckiem swoich rodziców.
  3. Nie umiem i nie bardzo lubię grać w karty, nie rozróżniam kolorów w kartach i nawet nie umiem tasować.
  4. Przez słomkę piję prawie wszystko, co przez słomkę da się pić.
  5. Odkąd po maturze wyprowadziłam się z domu rodzinnego, miejsce zamieszkania zmieniałam 10 razy. Albo 11.
  6. W szkole zawsze kochałam matematykę i gdy zaczęłam studiować polonistykę, strasznie brakowało mi liczenia i ściślejszego myślenia.
  7. Nigdy nie paliłam, ale gdy byłam mała, zjadłam rodzicom całą paczkę papierosów. Zostawiłam tylko filtry.
  8. Aby móc zasnąć dobrym snem, muszę mieć cicho, ciemno i ciepło. I wygodnie.
  9. Lubię słuchać Britney Spears, ale tylko dwóch pierwszych płyt i tylko do sprzątania lub gdy potrzebuję kopa energetycznego.
  10. Zawsze byłam nocnym markiem, aż niedawno zaczęłam doceniać poranki. Jednak nie na tyle, by wstawać przed 9.
  11. Właśnie: pracuję z domu jako freelancer i sama układam sobie dzień.
  12. Przez całe życie lepiej dogadywałam się z chłopakami, choć skrycie pragnęłam mieć przyjaciółkę od serca.
  13. Nie cierpię wafli ryżowych ani dźwięku, który powstaje, gdy ktoś je zjada. Brrrrr!
  14. Uwielbiam pakować zakupy: mam swój system układania towarów na taśmie, a potem wkładania ich do toreb. Bardzo nie lubię, gdy robi to za mnie ktoś inny: ekspedientka (Auchan!) lub harcerz zbierający datki (oni robią to najgorzej!).
  15. Kocham oglądać seriale, pochłaniam je nałogowo, najlepiej 17 różnych naraz.
  16. Na 3. roku studiów w większości odżywiałam się pizzą. Zamawiałam dostawę pod drzwi z lokalu znajdującego się dwa piętra niżej.
  17. Nie umiem i nie lubię tańczyć. Serio, mam dwie lewe nogi. Chyba że się upiję – wtedy mogę wywijać. Ale też nie zawsze.
  18. Podczas jazdy na rowerze nie umiem oderwać ręki od kierownicy. Dlatego z obawy przed koniecznością zasygnalizowania skrętu po prostu nie jeżdżę.
  19. W wieku ok. 14 lat opanowałam robienie prostych grafik i stron internetowych. Żałuję, że potem przestałam to rozwijać.
  20. Jestem introwertykiem i typem domatora. Takie połączenie sprawia, że mogłabym prawie w ogóle nie wychodzić z domu.
  21. Mam za sobą wiele lat jeżdżenia koleją, a mimo to zawsze obawiam się, że wsiadłam do niewłaściwego pociągu. I jeszcze nigdy się to nie zdarzyło.
  22. Jako mała dziewczynka rosłam bardzo szybko i byłam jedną z wyższych osób w klasie. Autentycznie modliłam się o to, by przestać rosnąć: chciałam dobić do „okrągłych” 170 cm i na tym się zatrzymać. Mam 169 cm wzrostu.
  23. Zawsze i wszędzie umiem dostrzec litrówki lub błędy, w ogóle nad tym nie panuję. Mam tak, odkąd pamiętam. Na szczęście teraz mi za to płacą.
  24. Nie cierpię, nie znoszę, nienawidzę mycia włosów. Nie umiem tego wyjaśnić, ale moim zdaniem to najbardziej zbędna czynność, do jakiej zmusza nas natura.
  25. Któregoś wolnego weekendu w listopadzie 2013 czytałam o różnych sposobach odżywiania i pod wpływem takiej lektury z dnia na dzień przestałam jeść mięso i odstawiłam cukier.
  26. Bardzo nie lubię pozować do zdjęć, a jednocześnie chciałabym mieć ładne fotki. Nie umiem nic poradzić na ten paradoks.
  27. Urodziłam się 27 grudnia i w szkole zawsze musiałam sobie przypominać, ile mam lat – bo gdy podawałam wiek rocznikowy, często bliżej było mi do poprzednich urodzin niż do kolejnych. A kiedy już faktycznie osiągnęłam ten wiek, zaczynał się nowy rok kalendarzowy i podawałam większą liczbę, zgodnie z tym, ile lat miałam rocznikowo…

Dajcie znać, który z 27 faktów o mnie najbardziej Was zaskoczył. A może z czymś macie tak samo? Chętnie się dowiem, że nie jestem sama ze swoimi dziwactwami!

I zapraszam Was do polubienia fanpage’a :)

Ula Łupińska

Dzięki za przeczytanie tekstu! Jeśli Ci się podobał, udostępnij go na Facebooku :) I czekam na Twój komentarz pod tekstem!

  • Magdalena Krukowska

    Też jestem nocnym markiem, nigdy w życiu nie paliłam (nie spróbowałam nawet jednego papierosa) i nie umiem grać w karty :) Przez większość edukacji (podstawówka, liceum, licencjat – jestem z pokolenia przedgimnazjalnego) byłam najmłodsza w klasie (ale już z kolejnego rocznika) i też mi się mieszał mój wiek, bo czasem zapominałam, że nie mam tylu lat co koleżanki. Ale za to jest mi wiecznie za gorąco, jestem noga z matematyki i nie rozumiem, jak można żyć bez cukru ;)

    • Dobra, przyznam, że dzisiaj zjadłam 3 donuty, wafelka i batonika, bo coś mnie dopadło jak rzadko ;)

  • Jesteśmy jak ogień i woda:) no poza punktem pierwszym, bo też uwielbiam ciepło. :)
    Natomiast – co ciekawe – masz mnóstwo cech wspólnych z moim mężczyzna. Szczególnie 13 – choć on dużo bardziej od dźwięku gryzionych wali ryzowych, nie znosi dźwięku gryzionych flipsow. :)

  • Aleksander Dębowski

    Też łatwo dostrzegam litrówki ;)

  • W jaki sposób przeżyłaś to zjedzenie papierosów? Zwłaszcza będąc jeszcze małym dzieckiem? Przeca to jeszcze groźniejsze niż ich palenie.

    • No właśnie normalnie: nie była chyba potrzebna interwencja lekarza, przynajmniej nic takiego nie nastąpiło :)

  • Aga

    Zauważyłam kilka podobieństw :) Również jestem introwertyczką, późno kładę się spać i nie lubię wstawać przed 9.00. Straszny ze mnie zmarzlak (częściowo jest to chyba wina niedoczynności tarczycy), z czego śmieją się moi bliscy. Tylko pierwsze dwie płyty Britney uważam za dobre (kojarzą mi się z dzieciństwem).
    Poza tym nie znoszę, gdy ktoś strzela stawami. Przyprawia mnie to o dreszcze. Jestem uzależniona od czekolady :D Próbuję znaleźć jakiś sposób na życie bez cukru (na chwilę obecną bezskutecznie). Mam słabość do pizzy i makaronów. Uwielbiam wąchać nowe książki (i je gromadzić w swojej biblioteczce). Uważam, że dobrze zaprojektowana, zredagowana i wydana książka może być jak dzieło sztuki (i chciałabym takie dzieła sztuki tworzyć). Jedną z moich pasji jest taniec…irlandzki :) Matematykę lubiłam w podstawówce. Potem moi nauczyciele „zadbali” o to, abym przestała ją lubić…

    • O, tak, tak, tylko dwie pierwsze płyty Brit! Potem to nawet nie bardzo się orientuję, co nagrywała… I przez ten komentarz aż nabrałam ochoty na makaron :D

  • Podobieństwa odnotowane. :) Szczególnie w 6. i 10. punkcie! Chociaż staram się wstawać o 7, ale również pracuję w domu, więc jak wyjdzie, tak wyjdzie. ;)

  • Justyna

    Sporo podobieństw :) Też jestem zmarzlakiem (ręce mam zimne prawie przez cały rok), też zawsze chciałam mieć starszego brata (mam starszą siostrę), do kart nie mam głowy (kilka razy grałam „do towarzystwa”, nawet wygrywałam, ale za każdym razem trzeba mi tłumaczyć zasady, przypominać kolory i figury; ale za to jestem planszówkomaniaczką), nigdy nie paliłam (nie miałam papierosa w ustach – w przeciwieństwie do Ciebie ;)),do snu też muszę mieć dobre warunki, późno chodzę spać (pewnie przez to trudno się wstaje rano), przez jakiś czas pracowałam z domu jako korektorka (aktualnie przerwa na opiekę nad dzieckiem), też mam swój system układania zakupów (oraz naczyń w zmywarce i wieszania prania), lubię oglądać seriale online, ja swego czasu byłam całkiem dobra w grafice „ręcznej” – chciałam być ilustratorką książek, ale pomysł zarzuciłam i teraz żałuję, że nie rozwijałam umiejętności, w dużej mierze (ale chyba nie tak na 100%) jestem introwertyczką, Twoją obawę „pociągową” rozszerzam jeszcze na komunikację miejską, też mam oko do błędów i literówek (co nie znaczy, że sama ich czasem nie robię; a Twoje „litrówki” w punkcie 23. to specjalnie czy literówka właśnie? ;)), mam taki sam paradoks fotograficzny (idealnie by było, gdyby dobry fotograf umiał nas uwiecznić w naturalnej sytuacji, kiedy byśmy dobrze wyglądały). Ach, i jeszcze: perfekcjonizm, słownik na komunię (wyrazów obcych), jeszcze do niedawna grammar nazi, maturę też zdawałam z myślą o innych studiach (archeologia, archiwistyka), ale ostatecznie podanie składałam na polonistykę. Może z czasem znajdę więcej podobieństw między nami, bo zamierzam częściej tu zaglądać ;)

    grammar nazi
    grammar nazi

    • Wow, niesamowite! Mam gdzieś na świecie bliźniaczkę :D Też uwielbiam planszówki! I karcianki, np. Cytadelę :D

      A co do litrówek – na literówki mówię litrówki, bo uważam, że literówka w słowie literówka to coś pięknego :D

      • Justyna

        To może kiedyś rozegramy jakąś planszówkową partyjkę w połowie drogi między nami, bo ja z Pomorza jestem :)

        W takim razie: więcej litrówek w literówkach! :)

        PS To „grammar nazi” przypadkiem się ostało na końcu mojego poprzedniego komentarza. Nikogo nie wyzywam od gramatycznych nazistów ani się tak nie podpisałam – tak dla ścisłości :)

        • Może tak! Ja nad polskim morzem nigdy nie byłam, chyba trzeba to zmienić :D

          • Justyna

            Może morze… :) PS Właśnie przeczytałam Twój ostatni post na Facebooku

            i wręcz nie mogę nie dopisać jeszcze jednej pozycji do naszych podobieństw: mój Luby też jest programistą ;)

  • Pingback: Ula Łupińska – Dlaczego warto być freelancerem? 18 nieoczywistych powodów()

  • Katarzyna Nowak

    Spoooooro podobieństw, ale: 14. „Uwielbiam pakować zakupy: mam swój system układania towarów na taśmie, a potem wkładania ich do toreb. Bardzo nie lubię, gdy robi to za mnie ktoś inny: ekspedientka (Auchan!) lub harcerz zbierający datki (oni robią to najgorzej!)” – DZIĘKI BOGU! Chociaż ktoś! Dlatego nie lubię chodzić na zakupy z Chłopakiem bo się podśmiewuje i nie trzyma mojego systemu :P Najpierw rzeczy ‚twarde’, duże (zajmujące sporo miejsca), a dopiero później mniejsze, kruche, delikatne, które muszą być na górze! No i chemia OSOBNO! ;-)
    Znienawidzony dźwięk i rytuał (2w1): piłowanie paznokci! NIE ZNOSZĘ!

    • Przecież układanie zakupów jest takie logiczne, nie? Nie wiem, jak można tego nie ogarniać :D

      • Z zakupami mam identycznie! Nie wiem jak można wrzucać je byle jak! A później… Ojej… Chlebek się zgniótł… Ojej… Wieczko od jogurtu pękło… ;)

  • Arleta

    Nawet nie wiesz, jak się ucieszyłam, gdy przeczytałam, że lubisz matematykę. Przez całe swe życie spotkałam może ze dwie takie osoby, sama jestem jedną z nich i jeszcze do niedawna zastanawiałam się, w kierunku którego przedmiotu powinnam się rozwijać. O tym jednak napiszę w innym komentarzu, pod ostatnim tekstem, żeby nie napisać wielkiego wypracowania na kilka stron w jednym. Również niezły ze mnie zmarzlak, ręcę i stopy niemal zawsze mam zimne, a równocześnie bardzo szybko „absorbuję” temperaturę z otoczenia – wystarczy chwila po wejściu do ciepłego autobusu z mrozu i robię się czerwona z gorąca. Z kart tylko Uno, nic innego prócz wojny zwykłymi kartami nigdy mi nie szło, ale planszówki bardzo chętnie! 8, 10, 18 i 26 punkt – mam niemal tak samo. Dodałabym jeszcze 20, jednak mam w sobie tez wiele cech ekstrawertyka, więc ustawiam się gdzieś po środku i określam zawsze jako ambiwertyka. Błędy u innych potrafię wyłapać bez problemu, a w swoich tekstach mam duży problem, chyba że odleży kilka dni i po takim czasie się za niego zabiorę, inaczej często pomijam wzrokiem zgubione lub dodane litrówki – widać mózg lepiej wie, co tam jest napisane. Po przerwie jednak i większość zdań mam ochotę zmienić, ale to już nawyk pisarski. 24 umiem zrozumieć i nawet się odnieść, bo też totalnie nigdy nie mam ochoty się za to zabierać, ale z drugiej strony uwielbiam, gdy są piękne, miękkie i błyszczące, więc sobie jeszcze dołożyłam mnóstwo zabiegów pielęgnacyjnych i jeszcze bardziej nie mam ochoty… Też urodziłam się 27! Ale kwietnia ;p Zaś jestem w pewnym sensie przeciwieństwem punktu 17 – uwielbiam tańczyć i robię to od lat, ale na imprezie muszę mieć dobre towarzystwo, inaczej nie mam ochoty. Ot, taki paradoks ;p O, do 13 też mogę się odnieść, ale osobiście nie cierpię prostego, zwykłego mlaskania albo głośnego przeżuwania. Mam ochotę wyjść, gdy to słyszę – i jak ktoś notorycznie uderza sztućcami o talerze! Brrr.

    Chciałabym umieścić tu więcej, ale zrobię to w komentarzach do innych tekstów. Świetny pomysł ze stroną! Czekałam z niecierpliwością, aż ktoś stworzy takiego bloga – wręcz z nieba mi spadłaś ;) Choć muszę jeszcze wypowiedzieć się pod pozostałymi tekstami, czekam również na kolejne i bardzo chętnie będę czytać. Życzę również miłego tygodnia! ^^

    • Wow, wow, wow, tyle podobieństw – niesamowite! A ostatnim akapitem podbiłaś mi serduszko ♥ Trochę tylko teraz się boję, że nie spełnię Twoich oczekiwań, bo nie wiem, na jakiego dokładnie bloga czekałaś ;))

      • Arleta

        Przypadek? Nie sądzę ;D Yey, miło mi, że wpis wywołał uśmiech ^^ Ależ spokojnie, żadnych konkretnych „wymagań” nie miałam, najzwyczajniej w świecie chciałam poznać, jak wygląda podobny zawód od wewnątrz i może odkryć, czy mi samej w przyszłości by pasował. Nadal jestem na etapie niezdecydowania, którą drogę obrać, choć pasję i wymarzoną pracę noszę w sercu od dawna – niestety zanim będę mogła na niej zarabiać, będę musiała zająć się czymś innym. Stąd (między innymi) radocha, że otworzyłaś tego bloga ^^ Zyskałaś zatem stałą czytelniczkę ;p

        • Super <3
          Właśnie po starcie bloga uświadomiłam sobie, że chyba nie ma czegoś takiego w polskim internecie. O poprawności językowej jest sporo stron, a o samym zawodzie korektora niewiele się mówi. Nie chcę pisać tylko o tym, ale w planach mam jeszcze trochę tekstów :)

  • W.

    Też napiszę o podobieństwach, a co! Chciałam starszego brata, mam 4 młodszych, ale w sumie dwóch zachowuje się czasami jak starszy brat, więc nie wychodzę na tym źle! Na punkcie spania mam wręcz nerwicę – ciemno, cicho, umiarkowanie ciepło, wygodnie i najlepiej bez żywej duszy w pokoju. Nie umiem i nie lubię tańczyć i na szczęście tego nie robię. Wyleczyłam się z oglądania seriali, ale za to czytam 10 książek naraz. Litrówki i błędy mnie atakują o każdej porze dnia i nocy, a podwójne spacje w każdym piśmie jakie mam w aktach, które przeglądam. Jako dziecko wymyśliłam sobie pracę marzeń – układanie zakupów – od koszyka przez reklamówki po rozkładanie odpowiednich szafek w domu. Na początku gimnazjum byłam przekonana, że założę firmę specjalizującą się w układaniu wszystkiego wszędzie. I też mieszkam aktualnie w Krakowie.

    • Hahaha, boskie! Nie spodziewałam się, że ktoś w tak zakręcony sposób mógłby tu trafić :D
      „założę firmę specjalizującą się w układaniu wszystkiego wszędzie” – rozwaliłaś mnie ♥

  • Tomasz P. Bocheński

    Nie, nie jesteś sama ze swoimi dziwactwami. Moja Żona ma tak samo. Tylko nie wstaje przed 14 i preferuje trzy kołdry i kocyk. ;)

  • bezczas

    Ja układam zakupy od najcięższych do najlżejszych (żeby dobrze ułożyć w torbie). Jaki Ty masz system?

    • To wychodzi zazwyczaj na bieżąco, ale jest dość logiczne (choć nie dla każdego oczywiste). Najpierw oczywiście wykładam rzeczy najcięższe, potem coraz lżejsze i najdelikatniejsze (ewentualnie także najmniejsze) oraz takie, które łatwo dostosowują swój kształt. I tak to mniej więcej pakuję, zwracając też uwagę na to, by w torbie ciężar był równo rozłożony po każdej stronie. Wszystko i tak zależy od sytuacji ;)

  • Ania

    Ula, Tyś z ilo w Białymstoku? ;)

  • Ja też nie lubię tańczyć! A najbardziej z obcymi ludźmi, którzy podchodzą do mnie na weselu i chcą gdzieś zabrać na jakieś parkiety! Raz nawet udawałam, że źle się poczułam – byleby tylko nie przeżywać tych męczarni :D

  • Punkt dziewiąty! Tak bardzo ja <3

  • To u mnie tylko to Pomorze się nie zgadza! :D

  • Punkt 26 – podzielam! ;)

  • asiowe-szarosci

    Pakowanie zakupów i mycie włosów – tak, tutaj mam dokładnie tak samo. Pociągi – mam fioła na punkcie tego, czy siedzę na właściwym miejscu. Cały przedział może być pusty, a ja siedzę na środkowym siedzeniu i tyłem do kierunku jazdy, bo boję się, że ktoś przyjdzie i mnie wyprosi z niewłaściwego miejsca. A kierownicę od roweru umiem puszczać tylko lewą ręką :D

  • 23 – ja też włyapię kżadą literókwę. Każdą.
    24 – też tak mam. No dobra… Też tak miałem. Sytuacja została opanowana. ;)

    • Anais

      literókwę. :D

  • Milena

    fajnie, że nie jestem sama ze swoimi dziwactwami:) też jestem zmarzlakiem, np. nie zasnę z zimnymi stopami, więc najczęściej śpię w skarpetach. ze snem też niełatwo, sąsiedzi z góry notorycznie budzą mnie o 6 rano, bo zawsze coś zrzucą na podłogę, grrr.
    też chciałam mieć starszego brata, a mam dwie siostry. podobno jedna z nich miała być bratem, ale zamiast Krzysztofa wyszła jednak Magda. przynajmniej jest fajna :)
    też jestem wege (bardzo mnie ucieszyło, że Ty też) i też uwielbiam pić przez słomkę. jeszcze jednym kuchennym dziwactwem jest używanie łyżeczek z długim trzonkiem (czy trzonek to, czy nie?), ale – uprzedzając pytania – nie odginam małego paluszka ;)
    też przeprowadzałam się wiele razy, w końcu trafiłam do Wrocławia, w którym jest mi dobrze i który przypomina mi Kraków wspaniałą atmosferą.
    jestem potwornym introwertykiem i domatorem, każde wyjście z domu jest dla mnie mocno wyczerpujące i z ulgą wracam. gdyby nie to, że co parę dni trzeba jednak iść do sklepu, to pewnie wychodziłabym co dwa tygodnie.
    też jestem freelancerem (tłumaczę) i czuję, że jest to dla mnie stworzona praca: kocyk (no dobra, 2) + herbatka (+ gorąca woda w termosie) + czasem piżamka ;) jak kiedyś w liceum dużo pisałam na kompie, rozmawiając z ludźmi na chat roomach, to wyobraziłam sobie, że to byłaby praca moich marzeń – pisać na kompie. i moim marzeniem było nauczenie się pisania bez patrzenia na klawiaturę, jak Scully w Archiwum X (udało mi się spełnić to marzenie i mam z tego straszną radochę).
    seriale pochłaniam w tempie nieco przerażającym. możliwe, że jestem od nich trochę uzależniona, ale żeby się rozgrzeszyć, to oglądam je w oryginale – że przecież ćwiczę język :) niestety już obejrzałam chyba wszystkie, jakie da się oglądać, a niektóre po 2 razy. właśnie mi się kolejny skończył, a tu okres świątecznej posuchy, żadnych nowych odcinków nigdzie nie dodają i trochę zaczynam panikować (z tej paniki obejrzałam wczoraj trzy szklane pułapki…)
    tańczyć przy ludziach nie cierpię (a z ludźmi jeszcze bardziej), ale uwielbiam patrzeć jak inni pięknie tańczą.
    literówki są moją zmorą, bo one strasznie mi pokazują jak bardzo jestem czepialska, więc z jednej strony dobrze, że mogę to czepialstwo wykorzystać w swojej pracy, ale z drugiej strony jakbym tego nie miała to może łatwiej byłoby mi w kontakcie z ludźmi. hmm.
    też mam 169 cm wzrostu, ale do dowodu zawsze podawałam 170, żeby mnie zaliczyli do ‚wysokich’ hihi.
    nie cierpisz mycia włosów – ja z kolei nie cierpię ich układania, bo 5 minut na wietrze lub deszczu sprawia, że na głowie mam totalny niefryz i szlag mnie trafia. i zawsze podczas układania tych moich nieszczęsnych włosięt pocieszam się myślą, że w książkach Chmielewskiej Joanna też zawsze musiała się męczyć z układaniem włosów. więc przynajmniej nie ja jedna mam taką karmę.

    PS. przepraszam, jeśli obecnych tu grammar nazi (cześć, bracia i siostry) urażę brakiem wielkiej litery po kropce. tak już mam, że jakoś nie lubię i już. ot, kolejne dziwactwo.
    PS.2 jeszcze takie pytanie, bo czasem miewam problemy natury gramatycznej (zwłaszcza z zaimkami), czy można zadać Ci pytanie? próbowałam na ask.fm ale się nie dało (nie cierpię jak wszędzie wszyscy domagają się rejestracji…), jest jakaś inna opcja? np w wiadomości na fb?

    pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego z okazji urodzin oraz zbliżającego się Nowego Roku!

    • O, a ja akurat nie mogę mieć gorąco w stopy podczas snu :D A poza tym… wow, tyle podobieństw!

      Dzięki za życzenia :) Aska zamknęłam i na razie wyłączyłam też wiadomości na fanpage’u. Nie wiem, czy i kiedy taka możliwość kontaktu wróci.

      • Milena

        to też jak ja: zbyt gorące = zrzut skarpetek :D ma być temperatura optymalna :)

        szkoda bardzo, że nie można zadać pytania – czy byłaś nimi za bardzo zasypywana?
        a może mogłabyś podrzucić jakieś tytuły książek dla osób, które są zainteresowane zwiększeniem swojej wiedzy w zakresie poprawnego pisania, np. początkujących korektorów albo tłumaczy jak ja. niestety nie studiowałam polonistyki, poszłam na studia bardziej techniczne, co owszem teraz mi się przydaje przy tłumaczeniu tekstów technicznych, ale przy tych bardziej ogólnych często łapię się, że np. nie do końca jestem pewna kolejności wyrazów w zdaniu (żeby zdanie nie wyszło kwadratowe) albo np. zaimków (np. w zdaniu: Nie mogłem pozwolić ci wnosić to na czwarte piętro. Proofreader zwrócił mi uwagę, że ma być ‚tego’, no i dla mnie to zaskoczka). będę wdzięczna za jakąś wskazówkę.

        i może mogłabyś podrzucić tytuły jakichś fajnych seriali :)

        pozdrawiam ciepło z Wrocławia!

        • Tak, wiadomości było za dużo + czasem wystarczyło sięgnąć do tekstu na blogu, gdzie była odpowiedź + często nie otrzymywałam nawet „dziękuję” + zaczęto traktować mnie jak darmową pomoc językową, a nie jestem wolontariuszem, tylko zarabiam w ten sposób :) Trochę rzeczy się na taką decyzję złożyło.

          W związku z wciąż powtarzającymi się pytaniami chcę stworzyć FAQ, czyli zamieścić najczęściej powtarzające się pytania i na nie odpowiedzieć. I w miarę potrzeb uzupełniać.

          O serialach… kiedyś! Powoli będę rozszerzać tematykę, seriale też się pojawią :) Buziaki.

          • Milena

            wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

          • Dziękuję, wzajemnie :)

      • Milena

        i jeszcze tak ze swojej strony co mogę polecić, to medytację (szczerze i ogromnie zachęcam) i grę na jakimś instrumencie, który lubisz

        • Gdybym tylko na wszystko miała czas… Muszę o to zadbać :)

  • Nie miałam pojęcia, że dźwięk chrupania wafli ryżowych może być drażniący dla innych :P Pozdrawia ta, co chrupie wafle zamiast chleba (3 years and counting… :)

  • Układanie zakupów na taśmie w określonym porządku. Jeżu, to ja, cała ja! <3

  • A graficy w IKEA chcieli mnie wielokrotnie zamordować, bo zawsze wytknęłam im zbędna spacje lub literówkę na plakacie :)

  • Z pociagami mam to samo. Denerwuję się tak bardzo, że wsiadłam do złego pociagu, który wywiezie mnie w głąb Rosji, że aż boli mnie brzuch. No i mycia włosów tez nienawidzę.

  • Natalia Kościńska

    Punkt 6 jest wspaniały, dzisiaj ubolewam, że jednak nie poszłam do klasy z rozszerzoną matematyką i że nie zdecydowałam się zdawać jej na maturze. Oczywiście, studia wybrałabym te same (polonistykę właśnie), ale czułabym się mądrzejsza ;)

  • Iwona

    Nie znosze myc wlosow! I moglabym nie wychodzic z chalupy ;)

  • 27 to fajny wiek, też mam tyle:)

    • Fajny wiek to chyba taki, w którym fajnie się czujemy ;)

  • M

    litrówki <3

  • ulciakk

    Wow, nieznana siostro? Prawie wszystkie opisy pasują do mnie. A te pozostałe prawie pasują. Poza tym, jestem Ula i pochodzę z Podlasia ;) Chyba zostanę na Twoim blogu na dłużej.

  • Karolina Bogudał

    W tekście jest „litrówki” zamiast „literówki” :) To jakiś test na spostrzegawczość dla czytelników? :)

  • Magdalena Łyczek

    Widzę siebie w niektórych faktach :) Też okropnie marznę, zwłaszcza w domu i zwłaszcza w nocy. I zwłaszcza w nos, bo wystaje spod kołdry ;) Nie potrafię za żadne świętości zasnąć przy zapalonym świetle, ani przy imprezie piętro wyżej. Z zakupami mam podobnie – zawsze najcięższe idą na spód torby, najlżejsze i najdelikatniejsze na wierzch. Też nie lubię tańczyć. Również jestem introwertykiem, dlatego męczą mnie ekstrawertycy opowiadający mi „fascynujące” historie życia. Co do włosów – myć je lubię, za to nie znoszę ich układać. Ja chciałam mieć starszą siostrę – mam dwóch braci… Z litrówkami, czeskimi błędami i przecinkami w niewłaściwych, miejscach (albo ich brakiem) mam to samo – wszędzie znajdę. Mało tego, czytając książkę, trudno mi przez to skupić się na jej treści… Może też rozpocznę karierę korektora? Pozdrowienia :)

  • Kasia Kowalewska

    Od dziecka uwielbiałam tańczyć, kiedyś nawet chciałam zostać tancerką. Mama zawsze mnie chwaliła i w tej kwestii jej wyjątkowo mocno wierzyłam. A potem zobaczyłam płytę ze studniówki mojego chłopaka. Spaliłam się ze wstydu, dotarło do mnie, że nie umiem tego robić i od tej pory nie tańczę. Swoją studniówkę już przesiedziałam.
    W kwestii spania jestem tak samo wymagająca. I prawie zawsze muszę mieć skarpetki (w ciągu roku może przez 1,5 miesiąca śpię bez). I nie umiem spać obok kogoś. Mój chłopak się ze mnie śmieje, że śpię na baczność. Ale to tylko dlatego, że on jest obok. Lekka paranoja 😃

  • Mam tak samo z myciem włosów. Nie znoszę mieć nie świeżych, a jednocześnie tak samo nie znoszę ich myć :| to dla mnie strata czasu, a że nie używam suszarki, to muszę czekać aż wyschnął. Pewnie przez to nie jestem włosomaniaczką :D