Co dalej z Miniporadnią?

Męczący, wręcz wyniszczający, ubogi w sen i składniki odżywcze, pozbawiony kontaktów społecznych – tak w skrócie mogłabym opisać swój listopad. Powiem Wam, że trochę przegięłam z ilością pracy i teraz zwyczajnie to odchorowuję. Jednak niezależnie od tych niesprzyjających czynników Miniporadnia ukazywała się – zgodnie z planem – codziennie.

Jak ja tego dokonałam? Nie wiem. Wiem natomiast z pewnością, że potrzebuję odpoczynku, a grudzień wydaje się miesiącem do tego idealnym. Prószący śnieg, migocząca choinka, gorąca czekolada i sterta książek do nadrobienia. Do tego święta, moje urodziny, sylwester. Czy może być lepszy czas na zwolnienie obrotów? (Okej, nie oszukujmy się, każdy czas jest dobry na odpoczynek).

W związku z powyższym chciałabym złożyć wniosek o urlop. Nie od życia, nie od pracy, nie od bloga – o urlop od Miniporadni.

 

Jak powstaje Miniporadnia?

Zaczęłam ten eksperyment półtora miesiąca temu, by jakoś rozhulać bloga i zapobiec pustkom na nim, które pojawiały się od czasu do czasu. Miał to być dodatek do głównych treści na blogu, a ja nie miałam poświęcać temu zbytniej ilości czasu.

I muszę Wam przyznać, że sama sobie wykopałam dołek; okazało się, że Miniporadnia jest absorbująca niemal jak normalny tekst, a na każdy wpis poświęcałam min. 2–3 godziny.

Wiem, że tego nie widać, ale wierzcie mi: chociaż te teksty są stosunkowo krótkie, wszystkie zostały poprzedzone porządnym researchem (grzebaniem w mądrych książkach), a poza tym każdy musiałam w sobie odpowiednio przetrawić, by Wam zaprezentować możliwie jak najbardziej skondensowaną i „zjadliwą” formę. Czy to mi się udało? Wy mi powiedzcie.

Ale do rzeczy, Łupińska! Biorę urlop od Miniporadni i w grudniu chcę od niej odpocząć, bo okazało się, że tempo, które sobie narzuciłam (codziennie nowy, porządnie przygotowany tekst!), jest trochę zabójcze i zbytnio wpływa na moje życie prywatne.

 

#wstydliwewyznanie

Wiecie, że czasem ze stresu budziłam się z samego rana, mimo że o tej porze normalnie śpię, żeby tylko zobaczyć, czy ktoś mi nie wytknął rażącego błędu merytorycznego, który mogłam niechcący wypuścić w świat, i tym samym narazić Was na czytanie bzdur? Podchodzę poważnie do swojej misji na blogu i bardzo chciałabym dostarczać Wam samych rzetelnych informacji, byście wiedzieli, że co jak co, ale Łupińskiej można ufać. W sklepie etykieta z ceną może się nie zgadzać, pani nie wyda grosika, a czekolada okaże się wyrobem czekoladopodobnym, ale chcę, byście mogli spać spokojnie, bo ja Was nie oszukam.

 

Plany na grudzień

Zamierzam z nową energią wrócić do Miniporadni w styczniu, a w grudniu skupić się na innych tekstach (bo trochę to zaniedbałam), a także – kto wie! – popracować nad zmianą szablonu na blogu (marzy mi się to od miesięcy). Po cichu jednak liczę na to, że uda mi się popisać trochę na zapas, żeby nie było znów sytuacji, że o pierwszej w nocy uświadomię sobie, że nie mam tekstu na rano (bo i tak bywało…).

Oczywiście swoje pomysły na teksty nadal mi podrzucajcie! Prowadzę spis zagadnień do poruszenia, a ta lista wciąż się powiększa (teraz mam tematów przynajmniej na trzy miesiące codziennego pisania).

 

Proste patenty na Facebooka

Na fanpage’u będę codziennie publikowała poprzednie wpisy z cyklu Miniporadnia, bo być może część z Was je przegapiła. Niestety mechanizmy Facebooka działają tak, że nie dostajecie informacji o wszystkich wpisach stron, które polajkowaliście, więc prawdopodobnie sporo Was ominęło. Aby temu zapobiec, możecie przykładowo najechać na fanpage’u na przycisk „Lubisz to!”, a następnie w sekcji „W twoich aktualnościach” wybrać „Wyświetlaj najpierw”. Albo zerknąć na opcję nieco niżej i w sekcji „Powiadomienia” wybrać „Wł.” – wtedy informację o nowych postach będziecie dostawać w powiadomieniach. Kliknijcie też w ołóweczek obok, aby dokładnie ustalić z Facebookiem, co chcecie widzieć.

Kliknij, aby powiększyć

Kliknij, aby powiększyć

Bardzo dobrą metodą jest także zostawianie lajków czy komentarzy pod postami stron, które chcecie widzieć na swojej tablicy. W ten sposób dajecie Facebookowi znać, że są to interesujące Was treści – on dzięki temu zrozumie, że skoro wchodzicie w interakcje z daną stroną, to znaczy, że chcecie widzieć to, co ona publikuje, i będzie Wam ją pokazywał. Jeśli nie zostawiacie lajków czy komentarzy, Facebook zacznie Wam wycinać z newsfeeda treści danej strony, bo jego zdaniem one Was nie interesują.

 

Ona wróci!

I to chyba na razie wszystko, co miałam Wam do przekazania. Wpisy z Miniporadni znajdziecie tutaj, każdy postaram się też trochę odświeżyć. Dodatkowo do postów z tej kategorii wprowadziłam tagi opisujące nieco, o czym dany tekst jest. Na razie są to następujące tagi:

Mam nadzieję, że to Wam pomoże w poruszaniu się w archiwach bloga. I naprawdę zachęcam Was do powtórek, bo… szykuję dla Was test! A nie wyobrażam sobie, że mielibyście go zaliczyć na mniej niż 100%!

PS Pamiętajcie, że nasza grupa wciąż działa. Jeśli Was tam nie ma – chodźcie!

Ula Łupińska

Dzięki za przeczytanie tekstu! Jeśli Ci się podobał, udostępnij go na Facebooku :) I czekam na Twój komentarz pod tekstem!

  • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

    Netflix & chill :)

  • Ula, Miniporadnia jest super! Czytałam każdy wpis i tak się zastanawiałam, jak Ty to dziewczyno robisz, że codziennie raniutko publikujesz tekst.
    Wydaje mi się, że nie musisz wracać do Miniporadni z taką siłą jak była. Możesz publikować wpisy chociażby raz w tygodniu, a potem tylko w komunikacji w socialach przypominać o nich i np. sprawdzać, czy się czytelnicy czegoś nauczyli :)
    Odpoczywaj i wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.

    • Dziękuję i dziękuję! Może rzeczywiście mniejsza częstotliwość będzie lepszym pomysłem, szczególnie że sami czytelnicy podsuwają mi ten pomysł, a Twój komentarz to kolejny głos w tej sprawie :)

  • Nawet myślałam o niej ostatnio – czy to musi być codziennie? :) Może gdyby było rzadziej, raz-dwa razy w tygodniu, Tobie byłoby łatwiej, a cykl pozostałby cyklem. Bo obecnie, mimo świetnych treści, miałam wrażenie, że MP przytłacza trochę resztę bloga.

    • Podjęłam się takiego eksperymentu z codziennym pisaniem i muszę przyznać, że ta regularność była super :) Po jakimś czasie męcząca, ale super! Czułam się zobowiązana, więc teksty się pojawiały. Gdyby nie ta obietnica Wam dana, pewnie wrzuciłabym dwa teksty na miesiąc…

      Oczywiście założenie było takie, że to będą krótkie i lekkie teksty, a mnie miały zajmować mało czasu. Okazało się jednak, że nie umiem w świat wypuścić czegoś, czego nie sprawdzę przynajmniej w kilku czy nawet kilkunastu miejscach :)

  • Piszę teksty na bloga raz w tygodniu, a i tak jest to bardzo absorbujące przy codziennej intensywnej pracy. Żeby były dobre i merytoryczne, trzeba im poświęcić dłuższą „chwilę”. Ba! Nawet codzienne grafiki na Facebooka zabierają sporo czasu.

    Brawo za dobrą decyzję. Wbrew pozorom – nie tak łatwo odstąpić od swoich postanowień i zmienić plany. Trzymam kciuki za nową-starą formułę :)

    • Dziękuję! Nie masz pojęcia, jak się cieszę, że to rozumiesz :) Zwłaszcza tę trudność w odpuszczeniu. Jednak to konieczne, bo wiem, że prędzej czy później znienawidziłabym ten obowiązek i czułabym, że się do tego zmuszam, a przecież nie o to chodzi!

      • Właśnie próbuję samą siebie przekonać, że jak będę pisać na bloga raz na dwa tygodnie, a na Facebooku publikować grafiki 2-3 razy w tygodniu, a nie codziennie, to świat przetrwa. I kiepsko mi idzie. Więc tak – rozumiem doskonale :) I czekam na to, co teraz wymyślisz :)

  • Magda

    Miniporadnia jest super :) uwielbiam ten cykl, minimalistyczną formę, której odbiór jest łatwy i przyjemny. Muszę jednak przyznać, że dla mnie jako dla czytelnika częstotliwość publikacji wpisów bywała męcząca. Aż strach pomyśleć, jak bardzo to musiało męczyć Ciebie. W pewnym momencie zaczęłam odczuwać natłok informacji, doceniając je zarazem, albo chociaż próbując docenić i zapamiętać. Myślę, że publikacja dwa razy w tygodniu byłaby w zupełności wystarczająca :) dawałaby możliwość przyswojenia informacji zanim nadejdzie nowa. Bardzo lubię Twoją Miniporadnię i chciałabym wyciągnąć z niej i zapamiętać jak najwięcej :) A wiadomość, że cykl powróci bardzo mnie cieszy :) szczególnie, że polecam go moim kursantom, których uczę translacji :)

    • To dlaczego nikt mi nic wcześniej nie mówił, że jest za często?! :D

      Dzięki za ten cały komentarz. Pomyślę sobie na spokojnie, jak na nowo ugryźć Miniporadnię :)

  • Dominik

    Miniporadnia jest super! Czasem tematy są oczywiste, ale często zupełnie niespodziewanie ;) gratuluję wytrwałości i życzę udanego odpoczynku

  • Ula, przyznam, że Twoje tempo, jakość wpisów i sumienne wywiązywanie się z obietnicy o codziennej publikacji sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem nie robię za mało. Uwielbiam Miniporadnię, bo czytanie o języku sprawia mi przyjemność, a poza tym wszystkie tematy, o których pisałaś, porządkowały moją wiedzę (albo ją uzupełniały).

    Myślę, że jeśli od stycznia Miniporadnia będzie się pojawiała dwa razy w tygodniu, to też będzie ok.

    Miłego odpoczywania! :)

    • U mnie chyba sprawdziła się zasada: im więcej mam rzeczy do zrobienia i im mniej czasu, tym więcej dodatkowych spraw jestem w stanie ogarnąć :D

      :*

  • Myślę, że wszyscy przyjęli wniosek urlopowy.
    Dobrze wiedzieć, że nie jesteś robotem. ;) Jazda pod koc i odpoczywaj ze swoimi futrzakami.