Co to jest Loesje? Czyli o kreatywnym pisaniu

Dziś chciałabym przedstawić Ci Loesje – naprawdę równą dziewczynę! Jej imię może wydać się zaskakujące, a to dlatego, że pochodzi z Holandii (czytaj: [lusie]). Z Loesje możesz porozmawiać naprawdę o wszystkim: o sporcie, polityce, ostatnio przeczytanej książce, krzywych chodnikach i małych kotkach. Ma otwartą głowę, inspiruje, zadaje ciekawe pytania i prowokuje do refleksji. Interesuje ją człowiek: bez względu na pochodzenie, wyznanie, wiek czy płeć. Czasem pochwali, a kiedy indziej skrytykuje – ale wyłącznie w sposób pozytywny.

Jest tylko jeden problem… ona nie istnieje.

 

Loesje

Mural Loesje przy ul. Walecznych 61 w Warszawie (zdjęcie z www.loesje.pl)

 

Warsztaty Loesje

To nie jest tak, że Loesje jest postacią z krwi i kości, ma dowód osobisty, adres zamieszkania, chłopaka i dyplom szkoły wyższej. Loesje tworzą ludzie na całym świecie: podczas otwartych i bezpłatnych warsztatów, na których wspólnie otwierają swoje głowy, bawią się słowami i dyskutują na interesujące ich tematy. Z takiej burzy mózgów powstają hasła, które następnie trafiają na charakterystycznie minimalistyczne plakaty, pocztówki, murale, wlepki czy przypinki. Dlaczego tak? Loesje chce być obecna w przestrzeni miejskiej i docierać ze swoim przekazem do jak największej liczby osób.

 

Na takie warsztaty może przyjść dosłownie każdy. Tak, Ty też! Nie musisz mieć ani zdolności pisarskich, ani szczególnie kreatywnych pomysłów. Ja siebie w ogóle nie uważam za osobę kreatywną w typowym rozumieniu, a jednak zakochałam się w Loesje mocno. Gdy jakoś w 2012 roku wybrałam się na pierwsze warsztaty, nie miałam pojęcia, czego się spodziewać – po prostu byłam otwarta. Początkowo nie bardzo ogarniałam, o co w tym chodzi i czego się ode mnie oczekuje, ale to doświadczenie było tak nowe i inne od wszystkiego, co znałam, że przyszłam kolejny raz i kolejny… aż zostałam moderatorką.

Jak to wygląda w praktyce? Każdy warsztat składa się najpierw z rozgrzewki, która przygotowuje uczestników do pisania, a dopiero potem z samego pisania. Nie pracujemy samodzielnie, ale inspirujemy się wszyscy nawzajem, co oznacza, że nawet nie najciekawszy pomysł – dzięki pracy zespołowej – może przeobrazić się w coś naprawdę niesamowitego! Przykład: ostatnio w Krakowie usiedliśmy z grupą do pracy nad hasłem:

uwielbiam imprezy jednoosobowe

Po gorących dyskusjach powstał z tego poniższy plakat:

http://bit.ly/1LglBN8 Posted by Loesje Poland on Tuesday, October 6, 2015

Duża różnica między tekstem wyjściowym a ostatecznym, prawda?

Po co to wszystko?

Loesje chce wychodzić do ludzi. Na mieście znajdziesz chociażby wlepki, a wszystkie dotychczasowe plakaty możesz pobrać i wydrukować. W każdej z tych form – czy to mural, przypinka czy wlepka – najważniejsza jest treść. Ma być krótka i zmuszać do zastanowienia. Wszystkie hasła tworzone w imieniu Loesje są zgodne z wyznawanymi przez nią wartościami, m.in.: wolnością słowa, tolerancją, kreatywnością, niezależnością. Loesje nie ocenia, choć czasem podważa autorytety, a tym samym sposób myślenia, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Nie powie, co masz uważać, ale zada odpowiednie pytania. A kiedy indziej po prostu zaatakuje przewrotną myślą i sprawi, że się uśmiechniesz. Taka właśnie jest Loesje!

 

Jeśli choć trochę spodobała Ci się ta idea, zerknij do kalendarza, żeby sprawdzić, kiedy odbywają się najbliższe warsztaty. Obecnie Loesje tworzy głównie w dużym miastach (z naciskiem na Kraków i Warszawę), ale jeśli chciałbyś, aby w Twoim mieście odbyło się coś podobnego – napisz. Kontakt znajdziesz na stronie www.loesje.pl. Może się spotkamy!

A jeśli znasz już Loesje – napisz w komentarzu, jakie jest Twoje ulubione hasło! Moje jest to z Marco Polo ;)

Ula Łupińska

Dzięki za przeczytanie tekstu! Jeśli Ci się podobał, udostępnij go na Facebooku :) I czekam na Twój komentarz pod tekstem!

  • Zdecydowanie „Z punktu widzenia Drogi Mlecznej wszyscy jesteśmy ze wsi” :)

  • W.

    Mam trzy, które zawsze gdzieś mi towarzyszą i wychodzą na pierwszy plan na hasło Loesje. Pierwsze, które ujrzałam i za sprawą którego poznałam Loesje to ‚Zrób komuś dzień dobry’. Potem przemówiła do mnie wlepka z ‚Prz szłość’ na drzwiach tramwajowych. A trzecie to o światoholiku, albo raczej o światoholiczce, które idealnie mi pasuje do koleżanki stewardessy.

    • W ramach ciekawostki mogę zdradzić, że „prz szłość” wyewoluowała z hasła „przyszłość i przeszłość to różnica jednej litery” ;)

  • wasted

    Nie słyszałam wcześniej o Loesje, super że przybliżyłaś swoim wpisem całą akcję :) Zabieram się za przeglądanie haseł. Uściski!

  • mi się strasznie podoba „po co palić za szkołą, skoro można jarać się życiem” :)

  • Lidi

    Świetny tekst! Zdecydowanie Marco Polo, którego wlepkę znalazłam któregoś pięknego wieczoru w Warszawie w krakenie.:) zainspirowałaś mnie, sprawdzam kalendarz!

  • Ja jednak jestem zakochana w „zrób komuś dzień dobry” :)

  • Wstyd się przyznać: uwielbiam Loesje, a nie miałam zupełnie pojęcia jak powstają!

    więc mówisz, że każdy może przyjść na warsztaty? Czy wiesz coś o Wrocławiu?

    • Tak, dosłownie każdy :) Tam nie mamy stałego zespołu, ale wczoraj o to samo pytała koleżanka i chyba wystosuje prośbę o warsztaty we Wro. Zobaczymy :) Śledź stronę lub fanpage!

  • Niecierpliwie wypatruję kolejnych warsztatów w Warszawie! Czy one z zasady są w soboty czy też w tygodniu?

    • Raczej tylko w weekendy. Kiedyś odbywały się też w tygodniu, ale to się nie sprawdzało, bo warsztaty trwają ok. 3 h, a wtedy ludzie są po pracy – i nie każdy ma ochotę nawet na taki wysiłek umysłowy np. od godz. 18 do 21 :)

  • Pingback: Najważniejsze słowa 2015 roku • Ula Łupińska ()

  • petyniaq

    A ja za każdym razem zastanawiałam się kim jest Loesje. :D I zawsze zapomniałam skorzystać z wujka Google. Dzięki!

  • Pingback: „Jak nauczyć się korekty tekstuów”? Czyli dziwne hasła, po których trafiacie z Google • Ula Łupińska()

  • kamilja

    Zazwyczaj jestem biernym czytelnikiem, ale zarejestrowałam się i zalogowałam, żeby zadać poniższe pytanie:
    Jak właściwie czyta się Loesje? [lusie] (jak wyżej podałaś w poście) czy [luszje] (jak podano tutaj http://www.loesje.pl/index.php/o-loesje )?

    • Właściwie obie odpowiedzi są dobre. Chyba częściej słyszę [lusie], ta wymowa wydaje mi się też bardziej naturalna dla języka polskiego. Jeśli jednak wolisz [luszje] – żaden problem :)

      • kamilja

        Dzięki za odpowiedź ;) Rozwiałaś moją wątpliwości!