Falinki #3, czyli fajne linki: koty, Tinder i choinki

Koniec miesiąca oznacza falinki, czyli fajne linki, którymi się z Wami dzielę :) Tym razem jest ich 10 i dla ułatwienia podzieliłam je według tematów, których (mniej lub bardziej) dotyczą.

 

PODRÓŻE

 

Pojechana, czyli Ola Świstow, to szalona dziewczyna, która jeździ po całym świecie, a z okazji swoich 33. urodzin podzieliła się 33 radami, które chciałaby przekazać sobie w wieku 20 lat. Rady są bardzo uniwersalne! Ja do serca muszę wziąć sobie szczególnie nr 17…

Dziś kończę 33 lata i wciąż nie posiadłam wiedzy o uniwersalnych prawdach i nie mam pojęcia jak uszczęśliwić cały świat (szczęśliwie pogodziłam się z myślą, że WSZYSTKICH nie uszczęśliwię i przestałam usilnie próbować tego dokonać). Myślę jednak, że nauczyłam się dość dużo o własnych potrzebach, o tym co dla mnie dobre, o tym co mnie inspiruje i motywuje, o tym co odbiera siły.

 

falka

 

Na blogu Life Abroad znajdziecie teksty o tym, jak z perspektywy Polki wygląda życie w USA. Jako że zawsze najbardziej interesują mnie tematy językowe, polecam poczytać o aspektach kulturowych, które trzeba wziąć pod uwagę, gdy mówi się w języku obcym – tutaj akurat angielskim.

Bo gdy na przykład po polsku mówimy OK, mamy na myśli, że naprawdę jest OK. Ale po angielsku OK oznacza, że jest mocno średnio. Jeśli chcemy przyznać, że jest OK, trzeba powiedzieć co najmniej „Fantastic!” (fantastycznie). Na przykład: „Jak było w urzędzie gminy, gdzie odnawiałeś prawo jazdy? Dziękuję, fantastycznie!” Inaczej może kogoś spotkać kulturowe nieporozumienie, które przytrafiło się mojej przyjaciółce. Gdy znajomy Amerykanin spytał, jak jej się mieszka w nowym mieszkaniu, odpowiedziała „Nice” (czyli miło, czytaj OK). Rozmówca zrobił skonfudowaną minę, a potem spytał „Ojejku, a co takiego złego się stało?”

 

falka

 

Ula Fiedorowicz z Adamant Wanderer budzi mój podziw od dawna. Łączy nas imię, wiek i upodobanie do dobrego jedzenia, ale mocno różnił styl życia: ja staram się osiąść w miejscu, ona przez lata podróżowała. Poznajcie ją koniecznie! A jeśli tak jak ja jesteście gastroturystami, poznajcie sprawdzone sposoby na to, jak w obcym miejscu trafić na dobre jedzenie. Podpatrzyłam kilka ciekawych aplikacji, będę musiała wypróbować!

Cechą słabych restauracji jest często zbyt szeroki wybór dań. 50 pozycji w karcie menu… Pomyślcie ile potrzeba składników do każdego z dań, jak sprawić, żeby wszystko było świeże? Nie da się. Ok, byłam w kilku azjatyckich restauracjach, gdzie karta dań była długa, a jedzenie świetne, ale nie zdarza się to często. Restauracja powinna specjalizować się w kilku- kilkunastu potrawach. Lepiej robić jedną rzecz, ale dobrze, niż wiele przeciętnie. Ta zasada sprawdza się zarówno w życiu jak i w świecie kulinarnym.

 

WIEDZA

 

Publikujecie w internecie samodzielnie wykonane zdjęcia? A czy wiecie, co zrobić, jeśli ktoś bez pytania „pożycza” sobie Waszą pracę i nie podpisuje jej (sugerując, że to on jest autorem)? Monika Czaplicka na przykładzie Kuby Wojewódzkiego tłumaczy, jak reagować na naruszenia praw autorskich. Warto wiedzieć!

Zaczyna się niewinnie, z nieznajomości prawa. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że zdjęcia w Google czy np. na Pintereście nie są grafikami, które możemy wykorzystywać w sposób jaki nam się podoba. Ba, wiele osób nie tylko nie zdaje sobie sprawy, że nie może takich zdjęć używać, nawet jak podpiszą prawowitego autora czy autorkę. Część ludzi – nawet wiedząc – wychodzi z założenia, że skoro w sieci wszyscy kradną, to oni też mogą, że nikt się nie dowie itd.

 

falka

 

Monika Kamińska z bloga Black Dresses opowiada, jak to się stało, że założyła sklep z eleganckimi ubraniami, i jak wyglądała jej droga do celu. Daje mnóstwo praktycznych rad i każe myśleć o blogu jak o… choince. Dostęp do treści dostaniecie po zapisaniu się do jej newslettera. Nawet się nie zastanawiajcie!

Historia zazwyczaj zaczyna się tak samo. Najczęściej w pracy, w której tkwimy, jakaś jedna określona rzecz doprowadza nas do szału. Nie lubimy wstawać rano, nie lubimy jechać do korpo, nie lubimy swojego szefa, swoich kolegów zza biurka obok, swojej niskiej pensji, nadgodzin, wykonywania zadań poniżej naszych możliwości intelektualnych, marudzących klientów, biznesowych lunchów, sztywnych godzin pracy, poniedziałków i tak dalej, i tak dalej. Czegoś nienawidzimy. Zastanawiamy się, co z tym zrobić, i wtedy zaczyna świtać nam w głowie pomysł, żeby przejść na swoje.

 

falka

 

I druga podobna historia :) Alina Moskwa z bloga Design Your Life również ma swój sklep i wszystkim zainteresowanym tematem zdradza, od czego zacząć i na co zwrócić uwagę, żeby prowadzić w internecie sprzedaż zgodnie z prawem.

Własny sklep internetowy marzył mi się właściwie od zawsze. Prowadzenie biznesu on-line, praca zdalna, możliwości zarabiania pieniędzy w sposób „na wyciągnięcie ręki” – tak… to naprawdę niesamowite! W pewnym sensie aż grzech z takich możliwości nie korzystać, aczkolwiek nie jest to z pewnością tryb pracy dla każdego. (…) Jeśli komuś wydaje się, że uruchomienie własnego sklepu internetowego to banalnie prosta sprawa i kwestia kilku dni, to muszę go niestety zmartwić, bo… tak nie jest. Dopiero zgłębiając temat dowiedziałam się o wielu sprawach, o których wcześniej nie miałam zielonego pojęcia.

 

KOTY

 

Słyszeliście o pierwszej w Polsce kociej kawiarni, która powstała w Krakowie? Oczywiście nie obyło się bez kontrowersji. Mieszko Eichelberger jest kocim behawiorystą i postanowił sprawdzić, jak jest naprawdę, a potem opisał swoje wrażenia po wizycie. Nie czuję się zachęcona… Byliście już może w takiej kociej kawiarni?

Bura kotka – w trakcie naszego pobytu wskoczyła na okno gdzie leżała „czarna” włochata poduszka, kotka zaciekle lizała/zjadała te kłaki (które można było wyjąć delikatnym ruchem palców), po jakiś 7 minutach podeszła wolontariuszka, pani podająca kawę, pogłaskała kota w trakcie gdy zjadał dalej kłaki i powiedziała „ojeju, znowu to robisz” i poszła sobie, nie wróciwszy już do tej sytuacji – według mojej wiedzy, to zachowanie kota najpewniej wskazuje na zachowanie zastępcze związane z poziomem stresu, lub braku odpowiednich stymulantów,

 

falka

 

I pozostając w temacie kotów: skąd wiadomo, że pupil jest z nami szczęśliwy? Na przykład po tym, że często odwraca się do nas… tyłkiem! Poznajcie 10 oznak tego, że jesteście dobrymi opiekunami swoich kociaków.

Kiedyś pisałem już czym jest mruganie przez kota do opiekuna. W skrócie to nic innego jak powiedzenie „kocham Cię”, a temu zjawisku często towarzyszy głośne mruczenie. Niektórzy koci amanci trzepocą lepiej swoimi powiekami niż Angelina Jolie. Tutaj nie warto pozostawać biernym. Na takie zachowanie swojego kota odpowiedz dokładnie tym samym.

 

DO POCZYTANIA

 

Nigdy w życiu nie korzystałam z Tindera: znam ogólny zamysł aplikacji, ale akurat nie była mi do niczego potrzebna. Jeśli jesteście ciekawi, jak mogą wyglądać takie romanse na Tinderze, rozsiądźcie się wygodnie, bo czeka Was długa, ale naprawdę świetnie napisana historia. Czy autorka mogłaby wydać książkę?!

Rzeczywistość Tindera szybko zaczyna przytłaczać. Przeglądam profile i dochodzę do wniosku, że w ogóle nie chcę już nigdy z nikim być. To jest straszne, myślę sobie, i jest to rzeczywiście straszne. Modlę się, żeby spłynęła na mnie łaska Boża i żebym została lesbijką. Łaska Boża nie spływa. Wreszcie pojawia się za to informacja: „Nie ma nikogo nowego w twojej okolicy.” oraz: „Użyj opcji Paszport, aby wybrać nową lokalizację”. Jest to kuszące, zwłaszcza, że taka „opcja” kosztuje jedyne 19,99€. Miłość nie zna żadnej ceny, myślę sobie, po czym wyłączam Tindera.

 

falka

 

Gdybyście mieli czas tylko na jeden tekst z całego tego zestawienia – przeczytajcie wywiad pt. „Agonia wiedzy. Dlaczego współczesne społeczeństwa pogłupiały?” z dr. hab. Kazimierzem Krzysztofkiem.

Zdanie 14-latka na internetowym forum ma taką samą wagę jak głos specjalisty, który poświęcił pół życia na wyjaśnianie danego zagadnienia. (…) I teraz tłum sieciowy – podpierając się opiniami z forów, gdzie każdy głos: anonimowy, głupi, mądry, z sensem czy bez, jest równoprawny – decyduje, co jest dobre, a co złe. Co mądre, a co nie. Kto ma rację, a kto nie.

Proszę zwrócić uwagę, co się stało ze sklepami muzycznymi – pracowali tam ludzie z pasją, prawdziwi znawcy, można rzec działacze kultury. Ale muzykę zaczęto sprzedawać w internecie, bezosobowo. I ci pasjonaci trafili na bruk. Bo tak zdecydował tłum sieciowy, że on sam wie lepiej, co jest wartościowe.

Te mechanizmy się rozwijają – teraz w telewizji rekordy popularności biją muzyczne show, gdzie o zwycięstwie decyduje tłum sieciowy. Nie są ważne warsztat, umiejętności, muzyczna wiedza, tylko to, jak się wygląda przed kamerą, a wszystko to ocenia gawiedź.

W dotychczasowym mainstreamie wiedzy było sito, które przepuszczało tylko wartościowe rzeczy. Dawkowało je, selekcjonowało. Dziś ta przestrzeń jest otwarta i nieograniczona – zmieści się tam każda głupota.

 

falka

 

W komentarzach koniecznie dajcie znać, który tekst najbardziej przypadł Wam do gustu! I co sądzicie o takim podziale na kategorie? Ułatwia to czytanie?

Możecie też zerknąć do poprzednich tekstów z cyklu Falinki:

Ula Łupińska

Dzięki za przeczytanie tekstu! Jeśli Ci się podobał, udostępnij go na Facebooku :) I czekam na Twój komentarz pod tekstem!

  • W pierwszej kolejności biorę się za tekst o Tinderze. Nigdy nie używałam, ale podpatrywałam raz koleżankę i miałam podobne myśli. W drugiej kolejności biorę się za naruszanie praw autorskich. Sama padłam ofiarą tego, że jedna z blogerek nagrała film na podstawie mojej notki i nie chciała się do tego przyznać. Na szczęście YouTube przyznał mi rację i cała sprawa dość szybko się zamknęła, pozostawiając u mnie jednak niesmak. I skoro trzeba przeczytać o Agoni wiedzy, to tak też zrobię. A co do kociej kawiarni, mam dużą alergię na koty, więc myślę, że tak mogłoby wyglądać moje piekło.