Gdy freelancer idzie na urlop…

Od dzisiaj mam króciutki urlop, a poniższy tekst (który pierwotnie pojawił się na Facebooku) to humorystyczny zlepek różnych moich doświadczeń związanych z urlopami. Nie miałam ich zbyt wiele, nigdy też tak naprawdę nie pracowałam na etacie, więc nie mam pojęcia, jak to jest, gdy bierze się wolne i jeszcze za to płacą (!). Doskonale jednak wiem, jak to wygląda, gdy freelancer idzie na urlop. Właściwie od tych słów mogłaby rozpoczynać się seria dowcipów – na wzór tych, w których idzie baba do lekarza…


Gdy pracownik etatowy idzie na urlop

  1. Składa podanie o urlop.
  2. Czeka na urlop.
  3. Idzie na urlop.

Gdy przedsiębiorca lub freelancer idzie na urlop

Najpierw rozważa, czy kilkudniowy urlop za trzy miesiące to aby na pewno dobry pomysł, bo być może będzie wtedy pilnie potrzebny. A zresztą przecież dopiero co wrócił z urlopu rok temu. Potem informuje wszystkich swoich klientów, czyli jakiś tryliard osób, i okazuje się, że AKURAT WTEDY będą działy się najważniejsze rzeczy, więc freelancer jest niezbędny. Zaczyna się szukanie rozwiązań, zastępstw, przesuwanie terminów.

Wygląda jednak na to, że freelancer może iść na urlop i może więc go w końcu planować, ale jest to trudne, bo nie za bardzo ma kiedy, skoro zawczasu musi nadrobić swoją kilkudniową nieobecność. Tydzień przed urlopem w ogóle przestaje spać. Wyskakuje milion nieplanowanych rzeczy i każdemu trzeba przypomnieć o nieobecności, a wszystko się pali i wali – co podobno jest całkiem normalne przed urlopem.

Dopiero kilka godzin przed wyjazdem na urlop udaje się freelancerowi ustawić autoresponder, spakować kilka ciuchów, bieliznę, kosmetyki i jakąś książkę, zapomnieć o połowie przydasiów, na wszelki wypadek zmieścić gdzieś komputer i podładować wszystkie urządzenia mobilne. Oraz mieć nadzieję, że na miejscu urlopowym będzie sensowny dostęp do internetu, by móc sprawdzać chociażby skrzynkę pocztową i ewentualnie trochę popracować, gdyby jednak freelancerowi urlop się znudził i nie mógł się doczekać powrotu do swojej codziennej rutyny…


I pomyśleć, że jeszcze niedawno tak chwaliłam bycie freelancerem :D

Ula Łupińska

Dzięki za przeczytanie tekstu! Jeśli Ci się podobał, udostępnij go na Facebooku :) I czekam na Twój komentarz pod tekstem!