Jak zostać korektorem? Moja historia

Nie ma uniwersalnej recepty na to, jak zostać korektorem. Na pewno potrzebujesz do tego trzech rzeczy. Musisz:

  • chcieć pracować jako korektor,
  • opanować zasady języka polskiego, poszerzać swoją wiedzę, wykształcać w sobie wrażliwość językową,
  • poprawiać teksty i zdobywać doświadczenie.

I to właściwie mogłoby być tyle. Teraz opowiem Ci, jak to się zaczęło u mnie.

Marzenie nastolatki: zostać korektorem

Korektorem chciałam być od czwartej lub piątej klasy szkoły podstawowej. To właśnie wtedy (również dzięki niesamowitej polonistce!) obudziła się we mnie miłość do języka polskiego i jego zawiłości – i tak zostało. Przez kolejne lata miewałam wiele innych zainteresowań i pomysłów na życie, ale ten po prostu wygrał. (Mogę też powiedzieć, że to przeznaczenie, bo na komunię dostałam słownik ortograficzny).

Przez całą szkołę podstawową i gimnazjum sama zgłębiałam zasady języka polskiego na tyle, na ile byłam w stanie: chodziłam na koła zainteresowań, brałam udział w konkursach i olimpiadach, przeczytałam chyba wszystkie książki Miodka i Bralczyka dostępne w dzielnicowej bibliotece i robiłam z nich notatki w specjalnie przeznaczonym do tego zeszycie. Poprawiałam mamę, tatę, siostrę, koleżanki i kolegów… Byłam takim typowym, nieznośnym grammar nazi.

Czas liceum wiele zmienił, a ja z książek na dobre przeniosłam się do internetu. Istniała wtedy już na pewno poradnia językowa PWN czy strona Macieja Malinowskiego – i to głównie z nich czerpałam wiedzę. W szkole niestety zagadnienia ortograficzno‑gramatyczne były zupełnie pomijane na rzecz literatury. Maturę zaś zdawałam pod kątem psychologii, a nawet dietetyki.

No. A potem poszłam na filologię polską.

Czy warto studiować polonistykę?

To zależy. Ja wiedziałam, co chcę robić, dysponowałam już jakąś wiedzą, a studia miały mi pomóc w jej poszerzeniu. Jak się jednak potem okazało, wybrałam uczelnię, której mocną stroną było literaturoznawstwo – a mnie interesowało językoznawstwo. Szczęście w nieszczęściu: trafiłam na fenomenalnego człowieka od kultury języka polskiego (to takie zajęcia, na których uczy się poprawnego mówienia i pisania) i dzięki niemu dowiedziałam się ogroooomnie dużo. Nie wyobrażam sobie pracy w zawodzie korektora bez tego wszystkiego, czego nas nauczył!

Studiów nie skończyłam (tj. nie mam obronionego tytułu licencjata ani magistra), jednak nigdy nie przeszkodziło mi to ani w ubieganiu się o jakieś stanowisko, ani w zdobywaniu zleceń. Nie powiedziałabym jednak, że studia były mi niepotrzebne – wręcz przeciwnie! Bez nich nie miałabym solidnych podstaw (ich opanowanie na własną rękę mogłoby mi zająć lata), moja wiedza nie byłaby uporządkowana, a na dodatek nie wiedziałabym o istnieniu książek i słowników, z których można korzystać w poszukiwaniu odpowiedzi. No i nie znałabym znaków korektorskich!

Z drugiej strony: jeśli chcesz zostać korektorem, studia nie są konieczne. Znam przypadek osoby, która w młodości studiowała coś niezwiązanego z edytorstwem i przepracowała sporo czasu w zupełnie innym zawodzie, a po wielu latach zdecydowała, że tak naprawdę chce zajmować się poprawianiem tekstów. Postanowiła więc się przebranżowić i poszła na studia podyplomowe, a potem także na kursy dodatkowe. To połączenie chęci, pasji, samozaparcia i wiedzy wystarczyło, by zostać korektorem (na dodatek znakomitym).

A z trzeciej strony… Nie każdy, kto studiował polonistykę, nadaje się do poprawiania tekstów. Serio. Nie jest to żaden przytyk w stronę moich kolegów ze studiów. Po prostu filologia jest tak obszerną dziedziną, że nie sposób być we wszystkim dobrym. Ja na przykład mam blade pojęcie o historii literatury, mimo że zdawałam z tego egzaminy. Chociaż uczęszczaliśmy ze znajomymi na te same zajęcia, każdemu z nas co innego pozostało w głowie.

Cechy dobrego korektora

Odkąd pamiętam, mam oko do wyłapywania błędów i literówek. Nie mam pojęcia, czy to dar ani czy można się tego nauczyć. Tak po prostu jest – i jest to niesamowicie przydatne. Jestem też z natury osobą ogromnie czepialską, a na dodatek nieuleczalną perfekcjonistką. Czy może istnieć lepsze połączenie? Lepsze oczywiście w tym kontekście, bo na co dzień taka mieszanka cech naprawdę utrudnia życie – nie tylko mnie, lecz także moim bliskim…

Na całe szczęście już dawno minęła mi mania poprawiania wszystkich wokół. Jasne, słyszę i widzę błędy, ale to nie znaczy, że od razu mam je wytykać. Wolę skupić się na ciągłym aktualizowaniu swojej wiedzy, bo wiem, że jeszcze daleko mi do ideału.

Postscriptum

Mam nadzieję, że wiecie teraz trochę więcej na temat tego, jak zostać korektorem. Tutaj na blogu chciałabym poruszać m.in. tematy związane z moim zawodem. Zadajecie mi pytania o to, czy da się z tego utrzymać, czy w przypadku korektora warto założyć działalność gospodarczą, jak można się dokształcać, skąd brać zlecenia, jakie są stawki… I tak dalej, i tak dalej. Jest tego mnóstwo, a odpowiedzi nigdy nie są na tyle proste, by móc je zawrzeć w kilku zdaniach, zwłaszcza że staram się opisać wszystko jak najdokładniej. U Was może być oczywiście zupełnie inaczej, ale zawsze to jakiś punkt odniesienia czy nawet inspiracja. Dlatego chciałabym stworzyć takie kompendium, by w razie potrzeby szybko odesłać Was do konkretnych tekstów. Plusem tego jest też to, że dostęp do nich będzie miało szerokie grono, a nie tylko jedna osoba – czyli ta, której odpowiedziałam w e‑mailu.

Jeśli więc macie jakiekolwiek pytania i wątpliwości związane z zawodem korektora, napiszcie koniecznie! Postaram się systematycznie publikować teksty na ten temat. A jeśli ten wpis to dla Was za mało – zerknijcie do wywiadu, którego udzieliłam serwisowi Bookeriada: „10 pytań do korektora”.

 


 

Aktualizacja (20.01.2016)

Stworzyłam korektorskie FAQ – zamieszczam tam odpowiedzi na najczęściej zadawane przez Was pytania. Zajrzyjcie tam, jeśli interesuje Was zawód korektora :)

Ula Łupińska

Dzięki za przeczytanie tekstu! Jeśli Ci się podobał, udostępnij go na Facebooku :) I czekam na Twój komentarz pod tekstem!

  • vilmo

    Gdybyś jeszcze wyjustowała tekst to byłoby idealnie!

    • Też początkowo chciałam, ale okazało się, że to naprawdę średnio wygląda. Zobaczymy!

      • Wyjustowany tekst dobrze wygląda na stronie desktopowej, ale fatalnie w wersji mobilnej, warto mieć to na względzie ;)

        • To prawda, widziałam to na telefonie, jeszcze zanim pochwaliłam się stroną. Coś fatalnego :D Na szczęście nad całością czuwa programista!

  • Macieja Maciejewskiego? A nie Malinowskiego? :) Swoją drogą, czerpanie wiedzy z jego tekstów, szczególnie jeśli chodzi o historię języka, zmiany fonetyczne itp., uważam za taki sobie pomysł.

    • O rety, faktycznie! Poprawione, dzięki :)
      Kiedyś nie miałam odpowiedniej wiedzy ani doświadczenia, więc uczyłam się na różnych tekstach. Teraz mało do czego odnoszę się bezkrytycznie, np. nie zawsze zgadzam się z prof. Bańką i jego opiniami w poradni językowej PWN. Niestety dla wielu osób chyba jest wyrocznią.

  • Jestem na filologii polskiej (magisterka już!), ale nie wyobrażam sobie być korektorem. Owszem, poprawić czyjś tekst z doskoku mogę, ale z kulturą języka nigdy się nie lubiłyśmy. Trochę irytuje mnie fakt, że w potocznym rozumieniu każdy polonista powinien być specem od ortografii i interpunkcji, rzucać zasadami na lewo i prawo. Bo filologia to przecież – jak pisałaś – o wiele więcej. Bardzo dziękuję Ci za ten tekst, na pewno będę zaglądać częściej. ;)

    • Proszę bardzo! U mnie to było zawsze: „Studiujesz polonistykę? O, to zostaniesz nauczycielem!”. NIGDY :D Tak jakby tylko jedną rzecz można było robić po tych studiach!

      • Aga

        Jako studentka filologii wiele razy spotkałam się z komentarzami tego typu. I wiele razy musiałam tłumaczyć, że nie będę miała nawet uprawnień do nauczania w szkołach (wybrałam specjalność redaktorsko-medialną i edytorską) i wcale nie marzę o tej pracy. Chociaż takie komentarze nie są jeszcze złe, bo przynajmniej rozmówca zakłada, że coś można po tych studiach robić. Gorsze są uwagi typu: „Polonistyka?! Co Ty potem będziesz robić? Tracisz czas! Przecież po tym kierunku nie ma pracy…” Niektórzy mają tak otwarte umysły, że mózg im wypływa…

        • Ja uwielbiam teksty odnośnie moich studiów „Pedagogika wczesnoszkolna i przedszkolna? Gdzie Ty znajdziesz pracę po takim kierunku?!” ;) Jak sama nazwa głosi – w przedszkolu i w szkole.
          I podziwiam wszystkich na filologii polskiej. Do tej pory żałuję, że jednak nie złożyłam tam papierów… Ale zmienię to za rok. Magisterka, podyplomówka… Coś w tym kierunku będzie ;)

      • O to, to! „Uczyć będziesz?”. Myślałam, że tylko mnie o to ciągle pytali :)

        • Swego czasu to było najbardziej wkurzające pytanie :D

      • doti07

        A mi mówili: polonistyka? Dziecko, ty się zarąbiesz :)

        • Mnie polonistka z liceum wyśmiała, gdy po maturze powiedziałam jej, że idę na filologię polską ;)

  • Sandra

    Bardzo się cieszę, że tu trafiłam. :) Sama jestem edytorem in spe, dobrze więc móc poczytać o moim przyszłym (i wymarzonym!) zawodzie.
    Wraz z profesorem Bieniem uważam, że Internet powinno się jednak pisać wielką literą. :P

    • To jeśli będziesz chciała, abym poruszyła jakiś temat dot. zawodu korektora, to napisz koniecznie! :)
      A co do internetu/Internetu: jeszcze z 2 lata temu sama pisałam tylko od wielkiej. Zobaczymy, jaka pisownia będzie dominowała za kilka lat :)

      • Sandra

        Pomyślę nad konkretnymi pytaniami i znów się odezwę, dziękuję! :) Też mieszkam w Krakowie, ale mam nadzieję, że nie uznasz mnie za potencjalną konkurencję. Czytając książki, magazyny i portale internetowe stwierdzam, że każdy pracy będzie mieć aż nadto. ;)
        A co do Internetu, ja jestem za pisownią wielką literą. :) Ale pewnie się zmieni, bo większość ludzi ma tendencje do pisania małą. :(

        • Coś Ty, żadna konkurencja! Zresztą obecnie nie mam z Krakowa chyba ani jednego klienta. Po prostu wybrałam to miejsce do życia, bo mój tryb pracy pozwala mi na dowolne przemieszczanie się :)

  • Aga

    Hej! W tym roku kończę filologię polską (w przyszłym tygodniu obrona). Studiuję dodatkowo e-edytorstwo i techniki redakcyjne. Marzę o tym, aby pracować w branży edytorskiej jako redaktor i korektor! Dlatego chętnie skorzystam z wszelkich porad i wskazówek :)

    PS Jeden z moich wykładowców zawsze powtarza, że największą cnotą edytora jest „upierdliwość” :)

    • Super, to pisz, jeśli będziesz miała pytania!
      A z tą upierdliwością to prawda – niestety czasami zapominam, by zostawić ją (upierdliwość, nie prawdę) przy pracy i nie przenosić do życia prywatnego ;))

  • Jola

    Super, że to napisałaś! Skończyła lic z dziennikarstwa i zaczęłam polonistykę na mgr, której też nie skończyłam…;) i się właśnie zastanawiam co ze sobą zrobić.Tak samo wyłapuję większość błędów u kogoś i u siebie iejstem z tym upierdliwa do bólu ;) Tylko nie znam niestety jeszcze znaków korektorskich (nie ta spec. na studiach).
    Pozdrawiam i czekam na więcej! :)

    • Dzięki! <3
      Daj sobie czas, próbuj różnych zajęć, żeby znaleźć to, które naprawdę coś poruszy w Twoim sercu – wtedy będziesz chciała zajmować się tym non stop :)

  • Siema, kolezanko po fachu!
    Podglądam Cię na insta, stąd tu trafiłam i już zostaję.

    Ja jeszcze do przepisu na korektora dodałabym dużo szczęścia/samozaparcia. Albo się dobrze złoży i szybko będą płacić za pracę, albo trzeba będzie poprawić milion tekstów za frajer.

    Podziwiam wszystkich, którzy pracują niezależnie. Mnie udało się przez to nie zwariować (i nie pójść z torbami) jedynie przez trzy lata. Jestem beznadziejna w organizacji czasu, zupełnie nie umiem odpowiednio zaplanować sobie pracy, jeśli mam wolną rękę. Teraz spędzam parę godzin w pracy poza domem, a resztę czasu poświęcam na współpracę z wydawnictwami na swoich warunkach i nagle nawet doba mi się wydłużyła :)

    • Dzięki wielkie za komentarz :) Myślę, że o tym szczęściu wspomnę, gdy będę pisać o zdobywaniu zleceń, bo rzeczywiście zostać korektorem to pestka, gorzej się z tego utrzymać.
      Super, że udaje Ci się współpracować z wydawnictwami na Twoich warunkach. U mnie zwykle rozmowy się urywają, gdy podaję swoją stawkę. Wtedy nawet nikt nie raczy mi odpisać, że „niestety, nie stać nas” lub „a może udałoby nam się dogadać” ;)

      • Nie powiedziałabym, że zostać korektorem to taka „pestka”. Na studiach praktykowałam, poprawiałam, dorabiałam, ale pracy w zawodzie nie znalazłam.

        • Wtedy miałam chyba na myśli nazywanie siebie korektorem i wyrażenie chęci pracy w tym zawodzie ;) Fakt, nawet przyswojenie wszystkich zasad pestką nie jest, a co dopiero przekonanie kogoś, by chciał nam płacić za korzystanie z tej wiedzy. Mnie się tylko raz udało znaleźć stałą pracę na stanowisku korektora, a poza tym zlecenia, zlecenia, zlecenia…

  • disqus_7QeX16rrV1

    Maturę zdawałam w 1999 roku i myślałam o polonistyce, ale wtedy faktycznie utożsamiano ją z nauczaniem, więc zrezygnowałam. Teraz żałuję, bo staram się być korektorem. :)

    • Trzymam kciuki! :)

      • Maja

        Ja również trzymam kciuki! Z tej strony konkurencja ;p A tak poważnie – jestem filolożką, ale niestety nie polonistką.. Ale życie idzie swoją drogą i ostatnio coraz częściej myślę o przebranżowieniu się, ponieważ podobnie jak Pani Korektor, mam talent do wyłapywania błędów i literówek. Pozostaje samodzielna edukacja i wiara w determinację;)

  • Swojego czasu, gdy jeszcze uważałam, że wolnych godzin mam zdecydowanie za dużo, pełniłam funkcję korektora w dwóch grupach skanlacyjnych. Ta praca miała charakter takiego „nielegalnego wolontariatu”. Najlepiej pamiętam to naprawdę miłe uczucie, kiedy czytając mangę online, na ostatniej stronie, pod hasłem „korektor” widzi się swój pseudonim.

    Jedyne, co mnie irytuje do tej pory, to mówienie, że praca korektora jest banalna. Bo bez względu na to, czy jest to forma hobby, czy sposób na zarabianie – wymaga wysiłku i ponadprzeciętnej spostrzegawczości. Kto próbował, ten wie.

    Pozdrawiam. :)

    • Jeśli ktoś ma małą wiedzę i nie jest świadomy, w ilu miejscach można popełnić błąd, to rzeczywiście – praca korektora wydaje się banalna. Oraz gdy nie jest perfekcjonistą, lecz robi wszystko po łebkach! Grrr. Doskonale Cię rozumiem w tej kwestii :)

  • Bardzo ciekawy tekst. Kiedyś sama myślałam o tym fachu, ale poszłam trochę w inną stronę. Aczkolwiek wszytsko nadal kręci się wokół pisania.

  • magda

    Hej :) w tym roku obroniłam licencjat na filologii polskiej i już za parę dni będę kontynuowała polonistykę na magisterce. Jestem przeogromnie ciekawa Twoich kolejnych tekstów, w których udzielisz odpowiedzi na pytania, które przywołałaś w Postscriptum. Zastanawiam się na ewentualną „karierą” korektora, ale szczerze mówiąc nie mam pojęcia skąd tak właściwie brać zlecenia i czy da się wyżyć z poprawiania tekstów. Dlatego też czekam z niecierpliwością na Twoje posty!

    • Dziękuję, takie komentarze są bardzo motywujące <3

  • Scathach

    Ciekawy wpis. Sama jestem akurat na etapie wyboru drogi życiowej i jednym z kilku rozważanych przeze mnie kierunków jest właśnie filologia polska, a w przyszłości – właśnie zawód korektora. Na pewno będę wpadać i czytać :)

  • wraith

    Wielkie dzięki za ten tekst. :) Za dwa tygodnie rozpocznę studia na UJ, kierunek: edytorstwo. Już od paru lat hobbystycznie poprawiam teksty (swego czasu były to głównie fanficki), ale początkowo nie przypuszczałam, że ostatecznie wybiorę się na studia przygotowujące mnie do zawodu korektora – też celowałam w psychologię, zdając maturę. :D Czekam na kolejne artykuły o tej tematyce!

  • Martucha Antosik

    Ciekawy artykuł wnoszący pewnie wiele w serce świeżo upieczonych polonistek i edytorek, edytorów i polonistów i innych studentów humanistycznych kierunków.
    Moim zdaniem żaden dziennikarz nie wynosi doświadczenia ze studiów ani lekarz nie staje się specjalistą. Prowadziłam gazetę szkolną, poprawiałam prace magisterskie, które później właściciele obronili na 4 i 5, czyli można. Azaliż pewien fanfaron ma przecie dogodność publicznego zgaszenia mnie, do czego serdecznie zapraszam. ;)

  • „Nie każdy, kto studiował polonistykę, nadaje się do poprawiania tekstów” – za to zdanie przybijam Ci piątkę! ;-) Całe studia (polonistyczne) obracałam się w kręgu literatury i krytyki, a teraz muszę wiele nadrabiać każdego dnia (w pracy copywritera). Oczywiście gramatyka, kultura języka były obowiązkowe dla wszystkich, ale tylko absolwenci specjalizacji edytorskiej mogą czuć się „pewniej”. Najbardziej nie lubię, gdy znajomi znienacka pytają mnie o coś związanego z językiem, a ja nie wiem. Zazwyczaj mówię, że muszę się upewnić, po czym pędzę do poradni PWN’u. Niestety w powszechnej opinii polonista to nauczyciel lub drugi Miodek, więc warto uświadamiać ludzi, że tak nie jest ;-) Pozdrawiam!

    • Sama często sprawdzam coś w słowniku, aby nie popełnić błędu, więc wiem, o czym mówisz! :)

  • Pingback: Dlaczego warto być freelancerem? 18 nieoczywistych powodów • Ula Łupińska ()

  • Pingback: Ile zarabia korektor i czy da się z tego wyżyć? • Ula Łupińska ()

  • Pingback: Cotygodniowy Przegląd Internetu #46: jak zostać korektorem?, profesor Bralczyk i mój własny program śniadaniowy()

  • Pingback: Najważniejszy dzień w życiu, czyli opowieść o Offspringu, tatuażach i własnej firmie • Ula Łupińska ()

  • Pingback: Pomóżcie: jak zostać korektorem? • Ula Łupińska ()

  • Pingback: Jak zostać korektorem? Najczęściej zadawane pytania • Ula Łupińska ()

  • Pingback: #MyFirst7Jobs, czyli kim byłam, zanim zostałam Panią Korektor? • Ula Łupińska()

  • hushush

    Co z UP? Dlaczego zrezygnowałaś?

  • hushush

    Dlaczego tylko przez chwilę studiowałaś na Uniwersytecie Pedagogicznym?

    • Nigdzie nie wspominałam, że studiowałam na UP, więc musimy znać się skądś indziej :) Na UP byłam dwa razy – na dwóch różnych kierunkach. O który pytasz?