Share Week 2016, czyli co ja czytam?

Share Week to coroczna akcja organizowana przez Andrzeja Tucholskiego, polegająca na tym, że blogerzy polecają blogerów (a teraz także youtuberzy youtuberów). W tym roku jako kryterium Andrzej wybrał „jakość i ważność danego autora w Twoim życiu (zasięgi, popularność itp – tym razem nieistotne)”.

Blogów czytam bardzo dużo, więc niełatwo było mi wybrać tylko kilka tych, które odegrały ważną rolę w moim życiu. Nie kierowałam się sympatią, szacunkiem, popularnością ani swoim ogólnym wrażeniem dotyczącym danego bloga. Skupiłam się tylko na tych osobach, które w znaczący sposób wpływają na mnie poprzez swoje pisanie i to, co przekazują w swoich tekstach. Nie znajdziecie tu moich kolegów i koleżanek po fachu, bo w internecie szukam zazwyczaj innych treści: informacji o zdrowym odżywianiu, kosmetykach, serialach – czyli o tym, co interesuje mnie prywatnie.

Każdy może zgłosić Andrzejowi trzy blogi i pierwotnie też miałam tyle opisać, ale zdecydowałam się zaprezentować Wam aż sześć wspaniałych dziewczyn. Kolejność alfabetyczna :)

 

Akademia Witalności

Do Marleny zaglądam rzadko, bo jej artykuły są długie i naszpikowane wiedzą – nie nadają się więc do przeczytania między jednym a drugim postem na Facebooku, lecz wymagają przetrawienia i oswojenia. A Marlena pisze bardzo rzeczowo o zdrowym sposobie życia i odżywiania. To właśnie ona w dużej mierze stanowiła moją bazę, gdy w 2013 roku radykalnie zmieniłam swoje podejście do odżywiania. I sądzę, że lektura jej tekstów wciąż procentuje!

Alina Rose

Przez większość swojego życia nie interesowałam się makijażem ani pielęgnacją ciała. Kiedy więc nadszedł moment w moim dorosłym życiu, że postanowiłam wziąć się za siebie i pod tym względem, okazało się, że nic nie umiem! No bo niby skąd? Musiałam nadrobić te wszystkie lata, podczas których moje koleżanki poznawały świat kosmetyków, a teraz są już z nimi za pan brat – a ja dopiero zaczynałam. Jako dwudziestokilkulatka! Alina była dla mnie ogromną pomocą, a w jej blogu wielokrotnie zaczytywałam się do późnych godzin nocnych. Nie przesadzę, jeśli powiem, że była moją latarnią wskazującą drogę ;) Podoba mi się u niej też eksperymentowanie z naturalnymi sposobami pielęgnacji, a to jest bliskie memu sercu.

Azjatycki Cukier

Czasami zastanawiam się, jak by to było, gdyby taka jedna dziewczyna z Polski nie wyjechała do Singapuru i nie założyła bloga opowiadającego o azjatyckich sposobach pielęgnacji, o azjatyckich kosmetykach i innych ciekawostkach z drugiego końca globu… Basia dosłownie wstrząsnęła moim światem! Na swoim blogu przybliżała zupełnie odmienne podejście do makijażu czy dbania o cerę niż to, do którego jesteśmy przyzwyczajone (przyzwyczajeni?), a mnie to przekonało i zachwyciło. Nie wiem, czy Cukier zdaje sobie w ogóle sprawę z tego, jak „dobrą robotę robi”, ale grono jej fanek m.in na FB i YT mówi samo za siebie. Gdyby ktoś mi kilka lat temu powiedział o wieloetapowej pielęgnacji twarzy (tak jak np. robią to Koreanki), którą zacznę stosować, popukałabym się w głowę. A jednak! :) Cukier to prawdziwa perełka i cieszę się, że opowiada o tym wszystkim, co po polsku jest prawie niedostępne.

Black Dresses

Monika to jest taka dobra koleżanka, którą każda z nas chciałaby mieć. Na blogu podpowiada, jakich kosmetyków używać, jak zdrowo się odżywiać, jak się wysypiać, opowiada sporo ciekawostek np. o ikonach mody i podzieli się swoją wiedzą na temat tekstyliów czy wizerunku w polityce. A przy tym możemy być spokojne, że nie jest to wariatka, która odżywia się tylko kiełkami – na każdym kroku podkreśla, jak jest szalenie zakochana w pizzy! Uwielbiam czytać u niej chyba o wszystkim: nie leje wody, lecz wali konkretami, a one naprawdę przydatne. Ponadto Monika jest niezwykle inspirująca: rozkręciła od zera swoją własną markę z klasycznymi ubraniami. Ale to już zupełnie inna historia… Czapki z głów przed tą panią!

Style Digger

Z Asią jest chyba trochę tak jak z oliwkami (cóż za wyrafinowane porównanie!) – musiałam do niej dojrzeć. Podczytywałam ją wprawdzie od czasu do czasu już wcześniej, ale na dobre przekonała mnie do niej dopiero jej książka „Slow fashion. Modowa rewolucja”. Ta pozycja mocno poukładała mi w głowie i nazwała po imieniu sporo spraw, które wcześniej czułam instynktownie lub które nienazwane błądziły mi gdzieś po głowie. Asia to naprawdę rozsądna i mądra dziewczyna, o której może nie jest głośno, ale która po cichu robi naprawdę świetne rzeczy. Na przykład piżamy!

Zwierz Popkulturalny

Kasia jest chyba jedyną osobą, u której nie przeszkadza mi brak przecinków, namnożenie literówek i rozmaitych błędów, od których normalnie rozbolałaby mnie głowa. Tak uwielbiam jej spostrzeżenia, że czasem czytam teksty poświęcone filmom, których nigdy nie miałam zamiaru obejrzeć, albo aktorom, których fanką zupełnie nie jestem. A musicie wiedzieć, że Kasia pisze napraaaaawdę długie teksty… Serio, jej podejście jest cudowne, rozsądne i otwarte, a w niby zwykłych recenzjach przemyca też sporo refleksji na temat życia i różnych dotyczących nas spraw. Poza tym na swoim profilu prywatnym na Facebooku zamieszcza świetne anegdotki i spostrzeżenia – można lajkować w ciemno!

Ula Łupińska

Dzięki za przeczytanie tekstu! Jeśli Ci się podobał, udostępnij go na Facebooku :) I czekam na Twój komentarz pod tekstem!

  • O nie, znam wszystkie ;) Już miałam nadzieję, że znowu będę miała okazję wsiąknąć w jakiś blog jak w serial.

    • Z powodu ograniczonego czasu czytam głównie tych, których znam od lat. Do nowości rzadko zaglądam, już szybciej ich autorów śledzę na Instagramie czy Facebooku :)

  • jestem zdziwiona, bo podczytuję akademię witalności, choć nie przywiązywałam uwagi do nazwy. rzeczywiście, to barszo dobre miejsce w sieci. z reszty również korzystam, ale raczej dorywczo, mz doskoku – według potrzeb

  • Uwielbiam Azjatycki Cukier, ale szkoda, że blog pomału traci u niej na znaczeniu.

    • Ja żałuję, że w niektórych tekstach (a one nie tracą na znaczeniu mimo upływu czasu) Cukier odsyła do swoich filmików, a te są już niedostępne… Więc nie ma szans na przypomnienie sobie tych treści :x

  • ja bym dodał do swojej listy twój :) wszystko czytam z RSSa

  • Zwierz jest boski! Ta przecinkowa nieporadność totalnie urzeka, wcale nie przeszkadza, teksty są cudowne – szerokie, analityczne, poparte wiedzą o filmie. Jest coś w Zwierzu niesamowitego, co trudno mi ubrać w słowa. Jakaś taka szczerość, prostolinijność, jednocześnie wnikliwość i myślność. Nie do podrobienia.
    Pozdrawiam :)