„Social media: start”. Czyli żaden tytuł nie będzie wystarczająco dobry, by oddać to, co czuję

Mam takie zboczenie zawodowe, że gdy sięgam po jakąś książkę, najpierw sprawdzam stronę redakcyjną i patrzę, kto brał udział w powstawaniu danego tytułu. Ot, zwykła ciekawość. Kiedy więc w 2012 r. Tomek Tomczyk (niegdyś znany jako Kominek, obecnie jako Jason Hunt) wydał swoją pierwszą książkę pt. „Bloger – poradnik dla blogerów” i zerknęłam na nazwisko korektorki… poczułam ukłucie w sercu, bo to chciałam być ja. Zrobiło mi się też trochę smutno, bo wiedziałam, że szanse na to były nieduże – wtedy niewiele osób z branży social media mnie znało, nie byłam zatem pierwszym wyborem. I przez głowę przemknęła mi wówczas myśl, że chciałam być takim pierwszym wyborem dla osób związanych z internetem! Chciałam, aby to właśnie moje nazwisko jako pierwsze kojarzyło się z korektą!

Bo wiecie, z byciem korektorem jest tak, że to zawód, w którym nie bardzo da się awansować. Czy znasz wszystkie słowniki na pamięć, czy też dopiero rozpoczynasz przygodę z poprawianiem tekstów – jesteś korektorem. Nieważne, jak dobry jesteś w tym, co robisz – wciąż jesteś po prostu korektorem. Być może w jakiejś firmie zostaniesz szefem zespołu odpowiadającego za korektę… Ale inne pomysły na awans nie przychodzą mi do głowy. Jak więc nie popaść w marazm? Moim sposobem jest wyznaczanie sobie celów.

Z celami jest różnie – czasami to ja je wymyślam (założenie firmy, prowadzenie bloga), a kiedy indziej życie samo podsuwa mi pomysły. Tak też było w przypadku współpracy z blogerami. Zaczęło się od pewnego spotkania, podczas którego półżartem rozmawialiśmy z Pawłem Opydo o tym, że mogłabym poprawiać jego teksty, a doszło do tego, że obecnie jestem korektorką kilkorga dużych blogerów! I odkryłam, że to jest to. Że właśnie w tę stronę chcę iść (choć innych ścieżek nie porzucam). Byłam więc aktywna na fanpage’u (zaraz tam stuknie 9 tys. lubisiów!), nawiązywałam znajomości w branży social media, jeździłam na spotkania branżowe, sama zaczęłam pisać na blogu… Ludzie trochę zaczęli mnie kojarzyć.

 

Social Media Start

 

Aż w lutym 2016 r. odezwał się do mnie Tomek Tomczyk. Nie znamy się osobiście, więc przede wszystkim byłam zaskoczona. A kiedy opowiedział mi, że chciałby, abym zajęła się korektą jego najnowszej książki… byłam autentycznie wzruszona! I miałam ochotę krzyczeć z radości!!! Serio! Nagle przypomniało mi się to wszystko sprzed kilku lat: że ktoś inny poprawiał jego książkę, a chciałabym to być ja. Że to był zalążek marzenia, którego nawet sobie nie uświadamiałam. I to marzenie WŁAŚNIE ZACZĘŁO SIĘ SPEŁNIAĆ.

NAJLEPSZE. UCZUCIE. EVER.

Nawet teraz, gdy to piszę, czuję radość przemieszaną ze wzruszeniem i dumą. Spędziłam przy tej książce tyle godzin, że czuję, jakby to było moje dziecko. Wychuchane, wypieszczone, wypielęgnowane do granic możliwości (a ograniczała mnie potrzeba snu i jedzenia). Co z tego, że to nie moje nazwisko jest na okładce? Dla mnie liczy się to, co w środku ;)

Spełniłam swoje korektorskie marzenie. Najśmieszniejsze jest to, że w ogóle nie dążyłam do jego spełnienia, bo nawet go sobie nie uświadamiałam. Ot, ostatnie lata spędziłam na pracy – na tym, co lubię. Można też powiedzieć, że na budowaniu swojej marki (choć to tak oschle brzmi).

I zrobiłam to. Trzymam w ręku namacalny dowód. A słodyczy temu wszystkiemu dodaje fakt, że w książce „Social media: START” przemyciłam… litrówkę. Tak, dobrze czytacie. LITRÓWKĘ. Bo czy jest coś piękniejszego niż literówka w słowie „literówka”? ♥ (Uznajmy, że nie ma).

 

Social Media Start

 

Swój egzemplarz książki „Social media: START” możecie kupić tutaj. W jej powstaniu brała udział naprawdę fajna ekipa (sami blogerzy!):

Mam nadzieję, że wykonaliśmy dobrą robotę, bo ja swoim starym zwyczajem nie czytam książek, przy których pracowałam – z obawy, że znajdę jakieś niedociągnięcie, które będzie mnie prześladowało dniami i nocami… ;)

Ula Łupińska

Dzięki za przeczytanie tekstu! Jeśli Ci się podobał, udostępnij go na Facebooku :) I czekam na Twój komentarz pod tekstem!

  • Joanna Gliniecka

    Ula książkę właśnie czytam. Cieszę się Twoim sukcesem. Pozdrawiam serdecznie, Twoja an. JG

    • Dziękuję! Nie spodziewałam się Ciebie tutaj :))

      • Joanna Gliniecka

        Czytam regularnie. Czasami z poziomu swojej fanpage Ci coś komentuję na Facebooku ;)

  • Gratuluję! I przyczepię się: „cobym (?) zrobił”? ;)

  • Książkę czytam, dziś przyszła, jestem już w połowie. Naprawdę dobra robota! :)

    • Dzięki, dzięki, choć nie mogę sobie przypisać wszystkich zasług ;)

      • Mimo wszystko widać, że książka jest naprawdę dopieszczona i to zasługa całej Waszej ekipy!
        PS. Od jakiegoś czasu Cię obserwuję na fb i wiem, jak ciężki kawał roboty wykonujesz. Trzymam kciuki, naprawdę :)

        • :)))) Strasznie to miłe!

          Przy tej książce naprawdę było sporo „zabawy”. Ostatnie rzeczy wyłapywałam jeszcze tuż przed oddaniem całości do druku… Jestem przekonana, że jakieś drobiazgi nie zostały wychwycone (o jednym już wiemy ;)), bo tak to zwykle bywa, ale wiem też, że sporo pracy włożyłam w dopieszczanie wszystkiego. Więc jestem naprawdę zadowolona.

  • Szczerze gratuluję. Fajnie, że spełniasz marzenia:)

  • redaktorka

    Gratuluję :) I z racji zboczenia zawodowego przyczepię się: przecinek przed „i odcisnęła” jest zbędny, niepotrzebnie (za wcześnie) jest tu zamknięte zdanie podrzędne. Chodzi wszak o pierwszą przeczytaną powieść, która odcisnęła piętno na wyobraźni.

    • To trzeba byłoby potwierdzić z Tomkiem, bo obie interpretacje pasują. W Twojej propozycji samo usunięcie przecinka nie wystarczy – po „i” należałoby oczywiście wstawić jeszcze „która” ;)

  • Pani od biologii

    Gratulacje! :) Strasznie lubię, jak ludzie się cieszą tym, co robią :)

    • Oby mi tej radości wystarczyło na jak najdłużej :))

  • Stała czytelniczka

    Zamówiona! :D

  • Strasznie się cieszę! Rozwijaj się dalej Pani Korektor :*.

  • Gratuluuuuuję, wyobrażam sobie co musisz czuć! Super! :)

  • Gratulacje!!

  • Magda – Dobrze Zorganizowana

    Gratulacje! Do mnie książka dotarła wczoraj wieczorem :)

  • Seerdeczne gratulacje!

  • Gratuluję uczestnictwa w tak cudownym projekcie :) Książka jest przepiękna. A jeśli chodzi o literówkę, to ja znalazłam takową nawet w „Edycji tekstów” Wolańskiego. Nie ma się czym przejmować ;)

    • Ale ta literówka, o której wspominam, jest specjalnie… ;))

      • Proszę wybaczyć, moje kompetencje interpretacyjne o tej porze są znikome :) Choć sens mojej wypowiedzi pozostaje ten sam, bo wydanie książki bez wątpliwych poprawnościowo sformułowań graniczy z niemożliwością… ;)

        • Spoko, spoko! Prywatnie również mówię „litrówki”, użyczyłam ich w tej książce ;))

  • Gratulacje! Wczoraj ją kupiłam i już nie mogę się doczekać przesyłki! :)

  • Litrówka <3 fakt – nie ma nic piękniejszego! Gratulacje :)

  • Już kończę czytać, a litrówki nie dojrzałam, tak się zakamuflowała ;] grzechów nie widać, jest świetnie :) gratuluję!

  • Fajna historia, gratuluję osiągnięcia celu! :-) A odnośnie „litrówki” – czytałam, ale nie zauważyłam i dla mnie to słowo było zwykłą „literówką” :-)

  • Gratuluję. Tłumaczeniami się zajmując (choć nie literackimi [na razie…]), podobne mam odczucia względem swego zawodu. Tłumacz to tłumacz i tłumaczem pozostanie. Ale zawsze może być świetnym tłumaczem.

    A co do litrówek – moją ulubioną jest i tak „palcówka”.

  • Łaa! Gratki ;) Jesteś dowodem na to, że marzenia się spełnia(ją) ;)

  • Świetna robota. Króka recenzja samej zawartości u mnie na blogu.

  • Dokładnie, trudno wymyślić tytuł do recenzji tak świetnej książki. Widać, że Tomek nie rzucał słów na wiatr i rzeczywiście współpracował z najlepszymi.

  • Gratuluję spełnionego marzenia! Książkę przeczytałam. Czekam na papier, choć raczej nie powinien się różnić od wersji mobi (bo nie różni się, prawda?). W epubie wygląda pięknie (bo jest kolorowa) i zapewne wersja drukowana będzie równie śliczna. Niestety troszeczkę błędów Ci umknęło, ale sama wiem po poprawianiu własnych tekstów, że nie da się zauważyć absolutnie wszystkiego. Sama czytam swoje teksty po kilka razy i czasem dopiero w tym opublikowanym (po jakimś czasie) znajduję błędy, których tam (oczywiście) nigdy nie było!! ;-) Nie mniej jednak podziwiam bardzo Twoją pracę. Ja wielokrotnie nie mam pewności czy wszystko dobrze napisałam. Nawet zakiełkował we mnie przez chwilę pomysł, żeby się doszkolić w tym zakresie, bo wydaje mi się, że każdy bloger powinien publikować teksty, które nie zrobią czytelnikom edukacyjnej krzywdy :-D

    • Jeśli znajdziesz jakiś błąd, chętnie się o nim dowiem! Możesz dać mi znać e-mailowo :) Dzięki temu przy kolejnych wydaniach będziemy mogli tego uniknąć.

      • Ok, postaram się rzucić okiem raz jeszcze, jak będę sobie robić notatki i dać znać :-)

  • Gratulację :) W końcu i ja skusiłam się na książki Tomka, także – mam Twoje spełnione marzenie też u siebie. I czytam :) Pozdrawiam!

  • Litrówka <3

  • Marzenia się spełniają! Chociaż następuje to tak powolnymi etapami, że czasem mamy ochotę zwątpić. Ale nie powinniśmy! Bo może akurat gdzieś we wszechświecie ,,czynią się” już jakieś kroki (potem my im pomożemy swoimi), by to zrealizować :) Gratuluję sukcesu!

    Bo sukces jest – książka mnie zachwyciła – jest perfekcyjna :)

  • Paweł

    Gratulacje! :) Czekam na swój egzemplarz :)