Zasady w języku polskim, których nie lubię (cz. 1)

Naprawdę kocham język polski; pewnie nie zostałabym korektorką, gdyby było inaczej. Są jednak takie jego aspekty, które wkurzają nawet mnie – typową grammar nazi. Niektóre zasady wydają mi się zupełnie bez sensu, a gdy czytam o innych, mam ochotę rwać włosy z głowy… Dziś przed Wami moja „ulubiona” piątka!

W ten nietypowy sposób uczcijmy Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. W końcu gdy się kogoś kocha, dostrzega się nie tylko jego zalety, lecz także wady ;)

 

Porównywać – do czegoś czy z czymś?

Kiedyś żyłam w błogiej nieświadomości i nie zwracałam uwagi na to, JAK porównuję.

  • Porównuję z kimś lub z czymś? Czyli interesują mnie zarówno podobieństwa, jak i różnice.
  • Porównuję do kogoś lub do czegoś? Wtedy wskazuję tylko podobieństwa.

Jak dla mnie to strata energii na zastanawianie się. Gdyby to ode mnie zależało, zniosłabym takie rozróżnienie. Wtedy można byłoby używać dowolnego przyimka. Och, jak byłoby prościej!

 

Tobyboby, iby

Cząstkę -by z większością spójników i z wybranymi partykułami powinniśmy pisać łącznie. I o ile nie mam tu problemu np. z gdybym, o tyle tobym nie chce mi wyjść spod palców – jest zwyczajnie brzydkie! Tak samo jak chybabybobym, albobyś, czyby, nimbyście, ponieważbym

„Wielki słownik ortograficzny PWN” wprawdzie nie wymienia spójnika i na liście tych, które piszemy łącznie z cząstką -by, lecz według prof. Piotra Müldnera-Nieckowskiego i powinno być traktowane tak samo:

Naprawiał dach iby naprawił do końca, ale zapadła ciemność.
(źródło)

Na dodatek rozróżnienie, kiedy piszemy łącznie, a kiedy rozdzielnie, nie zawsze jest proste; czasami też zależy od interpretacji (przykład). Na potrzeby tego wpisu próbowałam zgłębić te zasady, ale serio – to strata czasu.

Ciekawostka: spójrzcie, co na temat boby pisze prof. Mirosław Bańko.

Osobiście unikam takiej zbitki słów, gdyż boby wydaje mi się niepoważne, a napisać bo by się nie ważę.

 

Laska-parasollekarz chirurg

Już przy wpisie o kreseczkach wspominałam Wam o zestawieniach rzeczownikowych – niektóre piszemy łącznie, a niektóre osobno.

Człony nierównorzędne (gdy drugi człon jest określeniem pierwszego) zapisujemy osobno. Można sobie to tłumaczyć tak, że szlachcic Pierwszy Człon nie chce mieć nic wspólnego z Drugim Członem, który wywodzi się z plebsu. Nawet jeśli tym czymś wspólnym miałby być tylko łącznik!

lekarz chirurg, człowiek encyklopedia, miasto ogród (źródło)

A kiedy człony są równorzędne (jednakowo ważne), łączymy je łącznikiem (w końcu od tego on jest). Czyli szlachcic Pierwszy Człon trzyma się za łącznik ze szlachcicem Drugim Członem. No niech im będzie.

fryzjerka-kosmetyczka, laska-parasol, kupno-sprzedaż (źródło)

Szkoda tylko, że zwykłym użytkownikom to tak komplikuje życie, bo dokonanie rozróżnienia nie zawsze jest łatwe… Wolałabym, żeby zawsze było z kreseczkami (albo zawsze bez).

 

Z zagranicy czy zza granicy? Zagranicą czy za granicą?

Moje doświadczenie pokazuje, że zagranica i za granicą to jedne z najbardziej problematycznych słów.

Zagranica to dla nas wszystkie te kraje, które nie są Polską. A za granicą oznacza terytoria leżące poza linią graniczną (np. Polski). Nie widzę sensu w takim rozróżnieniu, ale skoro już ma to wpływ na nasze życie, to spójrzmy:

  • Wyjeżdżamy za granicę, ale wracamy z zagranicy.
  • Wakacje spędzamy albo w kraju, albo za granicą.
  • Zapraszamy gości zarówno z kraju, jak i z zagranicy.

Możemy też powiedzieć zza granicy, kiedy chodzi nam o coś zza linii granicznej (i tylko wtedy!). Zagranicą nie występuje chyba w żadnym kontekście (oczywiście poza z zagranicą, np. kontakty Polski z zagranicą).

 

Kto wie(,) co by się wtedy stało… itp.

Uwielbiam przecinki, bo zwykle każdy zna swoje miejsce w szeregu. Większość z nich jest też grzeczna i nie sprawia problemów. No chyba że mamy do czynienia z konkretnymi przypadkami… Takie przecinki niby trzymają się zasad, ale są to zasady przedziwne i nie do ogarnięcia rozumkiem (przynajmniej moim).

Popatrzcie na przykłady, które sieją zamęt w moim spokojnym życiu:

Kto wie co by się wtedy z nim stało. (= Nikt nie wie, co by się wtedy z nim stało).
Kto wie, co by się wtedy z nim stało? (= Który z was wie, co by się wtedy z nim stało?)

Nie wiadomo kiedy zrobiła się z niej kolubryna. (= Niepostrzeżenie zrobiła się z niej kolubryna).
Nie wiadomo, kiedy zrobiła się z niej kolubryna. (= Nie jest jasne, kiedy zrobiła się z niej kolubryna).

(źródło do obu powyższych)

Albo:

Był powszechnie szanowany jako lekarz. (= Szanowano go jako dobrego lekarza).
Był powszechnie szanowany, jako lekarz. (= Szanowano go ze względu na prestiż jego zawodu).
(źródło)

A później ludzie mówią, że nie umieją stawiać przecinków… Nic dziwnego, skoro zasady są tak nieprzyjazne! ;)

 

Źródłazasady w języku polskim

Przy tworzeniu tego wpisu korzystałam głównie z:

Ula Łupińska

Dzięki za przeczytanie tekstu! Jeśli Ci się podobał, udostępnij go na Facebooku :) I czekam na Twój komentarz pod tekstem!

  • Edzia

    Najbardziej zszokowało mnie „toby, boby, iby”. (iby? Jak to w ogóle brzmi?) Ja w takich sytuacjach łączę cząstkę -by z czasownikiem, tak jest chyba łatwiej :) O tych przecinkach też nie miałam pojęcia. Zawsze wydawały mi się takie logiczne i uporządkowane, a tu klops :(
    Jak to mówią – „Polska język trudna język” :)

    • Przyznam, że „iby” mnie też zaskoczyło – natknęłam się na to dopiero dzisiaj! Ale jak napisałam, WSO nie wspomina o „i” w części poświęconej łącznej pisowni -by. Nie wiem, czy to kwestia tego, że „i” faktycznie nie łączymy z cząstką -by, czy to po prostu niedopatrzenie. W każdym razie: dziwadło :D

  • To „by” jest koszmarne, chyba nigdy nie załapię tej zasady. Na szczęście w wielu przypadkach można je przenieść na jakieś niewątpliwe miejsce ;-) „Naprawiał dach i naprawiłby do końca” :-)

    Może ujednolicą tę zasadę, tak jak ujednolicili pisownię „nie” z imiesłowami. Pamiętam ze szkoły karkołomne próby wytłumaczenia tego 12-latkom.

    Z niewymienionych wkurza mnie kropka zawsze po nawiasie. Przecież to wygląda idiotycznie!

  • Pierwsze rozróżnienie nie jest takie złe i w sumie całkiem proste. „Serce mi pika jak klapa od śmietnika” — porównujesz serce do klapy. „Co jest lepsze: Ajfon czy Galaxy?” — porównujesz Ajfona z Galaxy.

    Nie wiem, komu się łączna pisownia „-by” podoba. Najgorsze jest to, że ludzie boją się przesuwać to nieszczęsne „by” do przodu ze względu na pisownię, przez co się ustala pozycja po czasowniku. A potem narzekanie, że kiedyś to w polszczyźnie szyk był inny.

  • Z przecinkami chyba jest u mnie koszmarnie. W sumie, odkąd pamiętam zawsze gdzieś go zabrakło, albo był w tym miejscu co nie powinien. Pozdrawiam :)

  • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

    Z za­gra­ni­cy czy zza gra­ni­cy? Za­gra­ni­cą czy za gra­ni­cą?

    Dla mnie takie rozróżnienie ułatwia zrozumienie, o co chodzi ;)

    • Michał Kret

      Zgadzam się! Z jednej strony elegancko doprecyzowuje to język, z drugiej nie jest nachalne i jeśli ktoś ma z tym wyrażeniem problem, to może go nigdy nie używać.

  • Anna Mirkowska

    Co do pisowni rozłącznej i z łącznikiem – pełna zgoda. A jeśli dodać jeszcze zasadę, która pozwala (albo wręcz nakazuje) pisanie z łącznikiem zestawień po inwersji, które w normalnym szyku pisałoby się łącznie (vide: dentysta-lekarz), to robi się niezły bałagan.
    Ale z tym porównywaniem zupełnie się nie zgadzam – nie musi być prościej, właśnie dobrze, że te przyimki pełnią tu różne funkcje, jest dzięki temu przejrzyściej.

  • Bardzo mi się podoba pierwsza czwórka, ale te przecinki to do mnie nie trafiają. No nie i po prostu nie. Chyba będę sobie musiała doczytać więcej, może to przekona.

  • Bardzo mi się podoba pierwsza czwórka, ale te przecinki to do mnie nie trafiają. No nie i po prostu nie. Chyba będę sobie musiała doczytać więcej, może to przekona.

  • Uwielbiam czytać Twoje wpisy, nigdy nie pomyślałabym, że będą mnie interesowały TAKIE rzeczy :)

    Z innej beczki: czy jest jakieś miejsce na blogu, gdzie można zadać Ci pytanie związane z Twoją pracą? To znaczy niekoniecznie związane z treścią komentowanej notki, a po prostu z jakąś rzeczą, która ciekawi/zastanawia. Co prawda myślę w tej chwili tylko o sobie, ale może uzbierałoby się tych pytań tyle, byś mogła stworzyć jakiś fajny wpis. Z doświadczenia wiem, że często to, co dla nas oczywiste, dla ludzi może być zupełnie obce :D

    • Hm, no sposobów kontaktu ze mną jest trochę, nawet teraz się kontaktujesz ;) A o co chciałabyś zapytać?

      • Ano, nie chciałam jednak pisać tu kompletnie od czapy :)

        Zastanawiam się jak wygląda sprawa cytowania w pisanej przez siebie pracy innych artykułów (często naukowych), gdzie występują błędy: czasami gramatyczne, czasami interpunkcyjne, zdarzają się też literówki. Czy w takim wypadku należy cytować oryginalną wypowiedź, czy można ją sobie „lekko” poprawić, oczywiście nie zmieniając w żadnym wypadku sensu wypowiedzi. Po prostu głupio tak dawać gdzieś pracę z błędem :)

  • Toby, Boby, Iby – twórca tej zasady na pewno miał jakieś nudne imię i w skrytości ducha marzył o czymś bardziej odjazdowym

    • To wszystko w sumie wygląda jak imiona, tyle że zagraniczne :D

  • Przykład z przecinkami – ja to właśnie lubię, że rozróżnia znaczenia. Chociaż w przykładzie pierwszym jednak nie przeszkadzałby mi w obydwu zdaniach. Chyba dlatego, że w tym pierwszym też jest to małe zawieszenie głosu, kiedy czytamy je na głos. W ogóle jeśli coś nie ma być hiperpoprawne, a jedynie komunikatywne, lub też gdy ktoś ma problem z ogarnięciem zasad, a nie wie, co to imiesłowy i jaki ma przed sobą rodzaj zdania złożonego, to najprościej wytłumaczyć, że przecinek wstawia się tam, gdzie mówiąc robi się pauzę. Zdaje mi się, że zwykle się sprawdza.
    Z tego samego powodu, dla którego nie zgadzam się z Tobą tutaj, nie lubię ujednolicenia pisowni „nie” z imiesłowami. Ja muszę mieć rozróżnienie ze względu na znaczenie.

    • […] najprościej wytłumaczyć, że przecinek wstawia się tam, gdzie mówiąc robi się pauzę. Zdaje mi się, że zwykle się sprawdza.

      No właśnie w języku polskim interpunkcja jest głównie składniowa (składniowo-logiczna), na intonację patrzy się w niewielu przypadkach, więc to nie jest najlepsza rada :)

      • Ja słyszę w tych miejscach, może jakiś specjalny zmysł mam, a może myślenie życzeniowe. A może sprawdza się przy dłuższych i bardziej złożonych zdaniach?

  • Ale świetny blog! A te zasady to rzeczywiście kosmos. Przyznaję, że zdarza mi się popełniać błędy językowe i logiczne, co później wyłapują moi czytelnicy, ale dzięki regularnemu pisaniu bloga udaje mi się szlifować mój polski.

  • Wow, naprawdę,,tobym” pisze się razem? :o Fuj, wygląda strasznie
    Brunetka

    • Nie zawsze, bo czasami jest „to bym” – zależy od zdania i kontekstu. To trochę bardziej skomplikowane ;) Ale można uznać, że jeśli piszesz „gdybym…”, to na 99% dalej będzie „tobym…”.

  • Pingback: Najpopularniejsze teksty na blogu • Ula Łupińska()